Jak dbać o włosy kręcone ?




Często na poprzednim blogu otrzymywałam od Was pytania jak dbam o włosy. Dziś postanowiłam Wam ten temat trochę przybliżyć.
Jak widzicie włosy kręcone mam naturalnie i zawsze byłam z tego powodu bardzo niezadowolona. Jako dziecko piszczałam dosłownie przy rozczesywaniu i zawsze zazdrościłam koleżankom, że tak niewiele muszą robić przy włosach prostych, żeby super wyglądały i się układały. 
Powiem szczerze,że o włosy zaczęłam dbać dopiero około 2-3lat temu. Wcześniej nakładałam zwykły szampon i obowiązkowo odżywkę (obojętnie jaką), bo bez niej kręcone włosy są nie do rozczesania.
Jakieś 2lata temu natrafiłam zupełnie przez przypadek na bloga Anwen i od tej pory stałam się zupełną włosomaniaczka. 
A więc zacznijmy ...

Naturalne loki są marzeniem wielu kobiet, ale tylko wtedy kiedy są naprawdę zadbane, a o to czasami bardzo ciężko. Włosy kręcone są znacznie cięższe w utrzymaniu niż włosy proste, szybciej również ulegają zniszczeniom. Tak naprawdę w moim przypadku wystarczy nieodpowiednia odżywka i na mojej głowie tworzy się ciężki do opanowania puch. Przedstawię Wam zatem kilka zasad którymi ja się kieruję.

1. Odpowiednia szczotka/grzebień
Ja osobiście nienawidzę używania żadnej szczotki oprócz tangle teezer. Jest to dla mnie numer jeden, a bardzo długo zastanawiałam się nad jej kupnem, bo osobiście u mnie sprawdzał się super drewniany grzebień. Jednak gdy szczotka stała się hitem i przeczytałam o niej recenzję postanowiłam się skusić.
Jeśli ktoś się nad nią zastanawia to naprawdę warto w nią zainwestować, tym bardziej, że cena jest już  mniejsza niż na początku.


2. Włosy zawsze rozczesujemy na mokro
U mnie nie ma wyjątku. Wiele osób po umyciu włosów, zakłada sobie ręcznik na głowię i w tym czasie robi jakieś obowiązki domowe a około po godzinie zaczyna rozczesywać. U mnie to nie sprawdza się zupełnie. Włosy muszę rozczesać zaraz po umyciu kiedy są naprawdę mokre, bardzo ułatwia mi to rozczesywanie i nie tworzy mi się niepotrzebny puch, jak w przypadku gdybym rozczesała je na "pół-suche".

3. Odpowiednia pielęgnacja - NAJWAŻNIEJSZY PUNKT
Jest to temat naprawdę bardzo obszerny. Wiem,że w przypadku włosów prostych, kiedy ktoś nie ma ich dużo, pielęgnacja jest naprawdę prosta, bo czasami wystarczy tylko szampon, bo np. odżywka już obciąży im włosy lub przetłuści. U mnie nie ma takiej opcji, czasami nawet odżywka daje za małe nawilżenie. Zatem pozwólcie,że przestawię Wam swoje kosmetyki, te które kocham i zawsze są na mojej półce oraz te które zagościły tylko raz.

- Klorane
Kiedyś uważałam,że jeśli zwykły szampon i odżywka z nivea nie pomagają to problem leży w tym,że produkty są tanie i mało skuteczne. Postanowiłam więc zainwestować w droższe i kupiłam szampon, odżywkę ze spłukiwaniem i bez spłukiwania z Klorane. Wyniosło mnie to około 120zł, więc wcale niemało a starczyło może na miesiąc.
Włosy może były milsze w dotyku, ale dalej nie błyszczały się, ani nie tworzyły fajnego skrętu.
Były więc to pieniądze wyrzucone w błoto i nie miałam już pomysłu na zadbanie o moje włosy.
Wtedy w internecie naczytałam się,że najlepsze są kosmetyki pozbawione SLS, naturalne.
Wyobrażałam sobie,że te kosmetyki będą naprawdę bardzo drogie. Nic bardziej mylnego.

- Green Pharmacy


Była to pierwsza seria naturalna którą zdecydowałam się kupić. W jej skład wchodził szampon, odżywkę ze spłukiwaniem, spray, olejek łopianowy oraz jedwab. I za to wszystko zapłaciłam około 30zł więc naprawdę malutko.
Na początku seria okazała się dla mnie strzałem w 10. Kosmetyki te były dla mnie wybawieniem, nie obciążały mi włosów, znacznie się różniły od zwykłego szamponu z nivea np, czy też droższych klorane. W tym przypadku okazało się,że droższe nie znaczy lepsze. Byłam zachwycona, aczkolwiek po wykorzystaniu tych preparatów postanowiłam sięgnąć po inne naturalne kosmetyki i okazało się, że pharmacy green jest lepsze od zwykłych szamponów ,ale nie jest najlepsze w okręgu innych naturalnych. Z tej serii sięgam tylko po jedwab, jest naprawdę świetny i ma przecudowny zapach !

- Isana

Z Isany przetestowałam wszystkie rodzaje. Cena jest bardzo atrakcyjna bo za komplet zapłacimy około 7zł. Czyli nawet nie tyle co za samą odżywkę czy szampon z SLS.
Myślę, że kosmetyki z Isany są warte uwagi ale dużo lepiej sprawdzą się przy włosach prostych. Mają cudowny zapach i w miarę radzą sobie z nawilżeniem włosów. Włosy proste są mniej wymagające dlatego myślę,że lepiej się sprawdzi ten produkt niż w moim przypadku. Moim włosom coś brakowało przy tym aczkolwiek nadal uważam,że jest to naprawdę dobry kosmetyk, warty polecenia. I cena godna jest nawet żeby zaryzykować. Dla mnie minusem było to,że mam gęste włosy i muszę naprawdę dużo stosować kosmetyku,żeby jakoś je nawilżyć i ten produkt był dla mnie mało wydajny.

-Kallos
 Kallos jest dla mnie marką najlepszą z możliwych ! Produkt jest droższy z Isany ale jest bardzo wydajny, bo zarówno szamponu jak i odżywki jest 1litr, więc cena myślę,że też jak najbardziej przekonująca, bo i szampon i odżywka 10zł, czyli za komplet 20zł. Uważam,że to atrakcyjna oferta.
Z Kallosa mamy szeroki wybór. Obecnie mam serie z Aloe ale u mnie nie sprawdza się zupełnie na tle poprzednich, oraz zapach nie zachęca do korzystania. Wcześniej miałam serie z botox, która była lepsza niż aloe ale nie najlepsza. U mnie super sprawdziła się crema oraz keratin. Dają naprawdę super nawilżenie, keratin ma super zapach. Stosowałam szampon, odżywkę i maskę, jednak uwielbiam testować dlatego zawsze najpierw kupuje po kolei wszystko a potem wybieram do czego wracam. Natomiast Kallos bananowa ma obłędny zapach i czasami aż chce się ją zjeść :-) Ale również uważam,że dużo lepsza jest dla włosów prostych.
Jednym słowem Kallos mogę polecić wszystkim i każdy znajdzie coś dla siebie. Nie przetestowałam jeszcze wszystkich serii, ale będę Wam na bieżąco dawać znać czy inne są warte uwagi. Ja zawsze kupuje szampon i odżywkę razem oraz często dodaje do tego maskę z tej samej serii. Znacznie wzmacnia do efekt. Po wykorzystaniu aloe na pewno sięgnę po blueberry, ma super opinie. Na pewno po przetestowaniu dodam recenzję :-)
Jeśli ktoś się zastanawia nad serią kallosa to na pewno znajdzie coś dla siebie i się nie zawiedzie, a produkt starczy Wam naprawdę na długo !

- Babydream i facelle


Stosuję te produkty na drugi dzień po olejowaniu włosów. Są to bardzo delikatne kosmetyki. Babydream cudownie pachnie, wspaniale się pieni. Tyle,że moim zdaniem szampon w ogóle nie nawilża włosów. Moje są bardzo suche. Ale wiem, że dziewczyny z prostymi włosami bardzo lubią ten szampon więc każdy może wypróbować. Cena to około 5zł. Facelle jest to płyn do higieny intymnej, ale ma super skład więc również używam go jako szamponu po olejowaniu, ale moim zdaniem dużo lepszy jest babydream :-)

4. Olejowanie włosów


Na blogu Anwen pierwszy raz spotkałam się z czymś takim jak olejowanie. Wcześniej nie miałam pojęcia na czym to w ogóle polega. Od tego czasu kupiłam sobie zwykłą oliwę z oliwek, olej lniany oraz babydream dla mam.
Olejowanie robię 3 razy w tygodniu. Uważam,że tyle moje włosy tego potrzebują. Dużo osób robi jednak raz w tygodniu. Każdy ma inne włosy i ciężko mi ocenić co u kogo jak się sprawdzi.
Oliwę z oliwek stosowałam krótko. Lepiej sprawdza się u mnie olej lniany.
Przed olejowaniem szykuję małą miseczkę, wlewam około 4 łyżek oleju lnianego, 4łyżek oleju dla mam i łyżkę odżywki (obojętnie jakiej, ja stosowałam zawsze isanę a teraz wykorzystuje aloe)
Wszystko mieszam i nakładam na każde pasmo. Potem zakładam czepek i na to ręcznik i trzymam około 3godzin. Potem zmywam, ale nie szamponem babydream lub facelle tylko z serii Kallos. Delikatne szampony troszkę nie radzą sobie, żeby zmyć u mnie olej. Natomiast na drugi dzień stosuję jak najbardziej babydream.
Olejowanie jest bardzo ważne dla włosów i daje super efekty, tylko każdy musi znaleźć sobie odpowiedni dla niego olej. Może to być oliwa z oliwek, olej lniany, olej ze słodkich migdałów, olej kokosowy czy właśnie olej babydream. Jest ich oczywiście dużo więcej.


5. Woda brzozowa i wcierka Jantar



Są to ostatnie produkty jakich używam.
Wcierkę Jantar stosuję na porost włosów. Pomaga również przy problemie wypadania włosów a u mnie jest to olbrzymi problem. Nakładam ją tylko na górę włosów i wcieram, codziennie.
Wodę brzozową również stosuję codziennie ale wcieram ją po prostu we włosy. Ma cudowny zapach! Cena Jantaru to 9zł a wody brzozowej 7zł.
Na wykończenie fryzury kiedy woda brzozowa już wchłonie używam jedwabiu z green pharmacy jak wspominałam wcześniej. Nigdy natomiast nie używam pianki do włosów i lakieru.

Mam nadzieję,że nie zamęczyłam Was tym postem. Temat włosów nie ma dla mnie końca. Uwielbiam kupować nowe kosmetyki do ich pielęgnacji a produkty naturalne są naprawdę tanie dlatego każdy może sobie na nie pozwolić i będzie zadowolony. Wcześniej za 100zł mogłam kupić sobie odżywkę i szampon z nadzieją,że będą zbawieniem dla moich włosów. Nic bardziej mylnego. Teraz za 100zł mogę nakupić mnóstwo produktów, które sprawdzą się super ! A właściwie już za 50zł mam wszystko czego potrzebuję.
Ważne żebyście pamiętali,że nic nie dzieje się od razu. To nie jest tak,że kupicie sobie serie produktów i od razu będzie wielkie wow. Włosy mogą być lekkie, miękkie, będą łatwiej się rozczesywać, ale na pewno od razu się "nie naprawią". Na efekty trzeba czekać, dlatego tak ważna jest wytrwałość i cierpliwość. :-)


                                                                                                                                  



Julka Gąsior

13 komentarzy:

  1. Widzę, że nasze włosy są kompatybilne w kwestii produktów :D I polecam Ci szczerze wypróbować tego Kallosa Blueberry - jedna z najlepszych masek jaką miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-* Właśnie widziałam ją u Ciebie,że bardzo sobie chwalisz więc na pewno zaraz po nią sięgne :-)

      Usuń
  2. nie gniewaj się, że odbiegnę od tematu, ale z tego co wiem studiujesz filologię angielską w połączeniu z językiem hiszpańskim, mogłabyś odpowiedzieć mi jak to mniej więcej wygląda? Język hiszpański zaczęłaś od podstaw? I czy jesteś zadowolona z tego kierunku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, studiuję filologię angielską z językiem hiszpańskim. Język angielski mam kontynuowany od poziomu b2, natomiast język hiszpański zaczęłam od podstaw. Języka angielskiego mam dużo więcej gdyż jest to język główny, hiszpańskiego mniej ponieważ jest to lektorat. Z tego względu jestem niezadowolona, ponieważ moją pasją jest język hiszpański, w nim chcę się realizować i dlatego od października zaczynam studia na filologii hiszpańskiej aby poświęcić się bardziej temu językowi. Jeśli jednak lubisz bardzo angielski i w nim chcesz pracować a z hiszpańskiego chcesz poznać podstawy to kierunek na pewno bardzo Ci się spodoba :-)

      Usuń
    2. A jak czułaś się na pierwszych wykładach po angielsku? Miałaś taką myśl, że nic nie rozumiesz i martwiłaś się jak to będzie dalej? Od października chcę zacząć studia na filologii angielskiej, ale właśnie boję się, że tak to będzie wyglądało.. Przepraszam, że tak wypytuję, ale z osób, które kojarzę tylko Ty studiujesz kierunek, który mnie interesuje, właśnie z połączeniem języka hiszpańskiego :)

      Usuń
    3. Nie ma problemu :-) Moja pierwsza myśl na wykładach to : "co ja tutaj robię?" NAPRAWDĘ haha :d Pewnie,że tak miałam i wiem,że nie tylko ja a większość. Najgorzej było na gramatyce i konwersacjach gdzie wszystko masz tłumaczone po angielsku i rozmawiasz po angielsku na tematy które mi były obce nawet w języku polskim. Bo nie sa to rozmówki typu "jak spędzasz wolny czas" czy coś w tym stylu, tylko o zusie czy jakiś bardzo kontrowersyjny temat. Nie było łatwo, ale Pani z gramatyki, która wykładała nam ten przedmiot powiedziała,że kiedy ona studiowała przez pierwszy rok nie rozumiała nic. Powiedziała nam też,że filologia jest naprawdę trudnym przedmiotem, trudniejszym niż prawo bo wykładanym w języku, którego tak naprawdę się nie potrafi. Na studiach już nie ma praktycznie nauki słówek, ja myślałam,że tak będzie. Tam po prostu wszyscy wychodzą z założenia,że już to potrafisz. Ale jeśli lubisz bardzo angielski to sobie poradzisz na pewno :-) i zależy też na jakim poziomie języka jesteś. Ja po prostu wiem,że angielski nie jest spełnieniem moich marzeń, uwielbiam języki romańskie dlatego dalej w nich się chcę rozwijać. I te języki można od podstaw zacząć,a filologia angielska jest zawsze kontynuowana od poziomu b2. Tylko we Wrocławiu jest opcja od podstaw ale są to studia płatne wtedy. Na pewno nie musisz się martwić o to,że będziesz jedyna która nic nie rozumie, bo takich osób będzie więcej i jest to zupełnie normalne, ale studia są naprawdę trudne.

      Usuń
    4. Tzn, że chcesz zrezygnować z filologii angielskiej na rzecz innego kierunku? A jak poszły Ci matury z angielskiego? :)

      Usuń
    5. Tak, zamiast filologii angielskiej z lektoratem hiszpańskim wybrałam dwa inne kierunki. Nie chce się męczyć na czymś co mnie nie interesuje :-)
      Z matury nie byłam w 100% zadowolona, ale matura nie grała dużej roli bo wybrałam studia prywatne i uważam, że był to mój najlepszy wybór :-)

      Usuń
    6. Ok, dzięki bardzo za przybliżenie sprawy i oczywiście powodzenia na nowych kierunkach ;-)

      Usuń
    7. Bardzo dziękuję ! :-) Również życzę Ci powodzenia :-)

      Usuń
  3. Julia a dlaczego Kato?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę już studiować w Katowicach. Od października będzie to Wrocław

      Usuń
  4. Kręcone włosy wymagają trochę więcej uwagi, ale wyglądają pięknie, a do rozczesywania najlepiej sprawdza się grzebień z rzadkim ząbkami :)

    OdpowiedzUsuń