Moja walka z kompleksami



Przeglądając w internecie strony z inspiracjami, natknęłam się na artykuł, z którego dowiedziałam się że aż 90% Polek nie akceptuje, tego jak wygląda, 32% uważa, że za dużo waży, tyle samo ma obsesję na punkcie zmarszczek pod oczami... Postanowiłam więc rozwinąć ten wątek, jako że w dużej mierze się do nich zaliczam... 




Polki są piękne, twierdzi męska część obcokrajowców. Zgodni są także nasi polscy przedstawiciele płci męskiej. Ich głos w sprawie naszego ciała niespecjalnie się jednak liczy. Same przecież najlepiej wiemy, że jesteśmy niedoskonałe. Fałdki na brzuchu, cellulit na udach... Można wyliczać bez końca. Jak wyleczyć się z kompleksów i nienawiści? Czy można wyrwać się z tego błędnego koła? Czy można w końcu spojrzeć w lustro z miłością?


Kompleksy są całkowicie normalne. Niemal codziennie mamy styczność z osobami, które w naszym mniemaniu są idealne i mają wymarzoną figurę. Naturalne jest także, że zaczynasz się do nich porównywać. Każdy to robi. Zazwyczaj stajemy wtedy przed lustrem i oceniamy się niezwykle krytycznym wzrokiem. Zaczynamy myśleć czego nam brakuje, a czego może mamy za dużo: za duży tyłek, za bardzo odstający brzuch, kołkowate, potężne nogi.. Koniec końców wypadamy przy tych wszystkich osobach słabo, co w konsekwencji wpędza nas w kompleksy... Znajome?


Tylko, że problem prawdopodobnie nie leży tak bardzo w ciele, lecz głębiej... w głowie. 


Wielu osobom, które przejmują się swoim ciałem ludzie zarzucają próżność: "interesuje Cię tylko Twoje ciało" "inni rodzą się bez nogi, a Ty narzekasz, że masz grube łydki, jak Ci nie wstyd!"

Moim zdaniem nie mają racji. Oczywistym jest fakt, że najważniejsze jest to, co masz w głowie.
Ale to nie zmienia faktu, że musisz żyć w zgodzie ze swoim ciałem. Nic dziwnego, że się tym przejmujemy, skoro jest ono częścią naszego życia, czymś co towarzyszy nam  bez przerwy...
Jak więc mamy być szczęśliwe, skoro nie żyjemy w zgodzie z samym sobą i nie akceptujemy tego, co nas otacza? 

Odpowiedź wydaje się być oczywista. Jak Ci się coś nie podoba, to to zmień. 

Uważasz, że jesteś za gruba? Idź na siłownie, wprowadź dietę i schudnij.
Myślisz, że jesteś za chuda? Idź do dietetyka i przytyj.
Sposobów jest mnóstwo. Tylko, że nie zawsze zmiana pomoże.. 

W takim przypadku najlepszym sposobem na poradzenie sobie z nimi będzie  przyzwyczajenie się do swojego wyglądu i co najważniejsze, zaakceptowanie swojego ciała. Proces ten na pewno będzie żmudny, ale na pewno nie niewykonalny. 


Ja już rozpoczęłam swoją przygodę, a Ty? 

Niżej przedstawiam Ci kilka rad, które pomagają mi, a może pomogą i Tobie. 

1) Zmień nawyki

Przede wszystkim mowa tu o diecie, którą należy zmienić na zdrowszą. Zła dieta sprawia, że czujemy się ociężali, zmęczeni, mamy problemy z cerą, z sylwetką oraz ogólnym samopoczuciem,. Zmień swoje życie na zdrowsze, a podziękują Ci włosy, paznokcie, skóra, sylwetka i całe ciało

2) Zmień sposób myślenia

Nie kontroluj swojego ciała dzień w dzień. Odrzuć obsesyjne liczenie kalorii, no bo po co? Najgorsze co także możesz zrobić to dodatkowe dołowanie się liczbami. Schowaj miarę i wagę, są naprawdę niepotrzebne. Nie przymierzaj też ciuchów, które od dawna są za małe. W zamian za to wybierz się na zakupy i kup coś w rozmiarze, w którym będziesz wyglądać atrakcyjniej. . To zdecydowanie bardziej polepszy Twoje samopoczucie i humor! 

3) Wygospodaruj czas dla siebie

W tygodniu każdy ma tak mało czasu dla siebie. W pogodni za dobrymi wynikami w nauce i pędem pracy zapominamy o swoich potrzebach. Jeżeli nigdy nie masz czasu na głupie nałożenie odżywki do włosów, posmarowanie się balsamem, pomalowanie paznokci, zrobienie sobie długiej kąpieli to nic dziwnego, że czujesz się nieco nieatrakcyjna. A wystarczy tak niewiele, by natychmiastowo poczuć się lepiej.

4) Uśmiechaj się!

Uśmiech to podstawa... a dzięki niemu od razu czujemy się piękniej, a inni postrzegają nas inaczej.

Powodzenia ! :-)





Dominika Kacala

2 komentarze:

  1. Bradzo fjane tematy poruszacie na blogu :)) Oby takich więcej,podoba mi się

    OdpowiedzUsuń