Jesienne umilacze - TOP 5



Przyznam szczerze, że wielką fanką jesieni nie jestem. I chyba nie wspominam o tym po raz pierwszy. Myśl o krótkich dniach, podczas których ciemno robi się jeszcze przed powrotem z uczelni nie nastraja mnie optymistycznie. Są jednak zwolennicy tej pory roku. I ja odnajduję kilka zalet. 
Przecież każdy uwielbia wieczory przy świecach, z hektolitrami herbaty z cytryną i miodem, weekendy z  grzanym winem,  ulubioną książką. To też idealny czas na nadrabianie powakacyjnych serialowych zaległości. Dziś przychodzę do Was z nowym postem na naszym blogu. Są to moi ulubieńcy, których odkryłam w niedawnym czasie, bądź przetestowałam i z ręką na sercu mogę Wam je zarekomendować!


1. Na sweter, który widzicie na zdjęciu polowałam od dłuższego czasu. W końcu nadszedł idealny moment na bezkarne zatopienie się w oversizowych, cieplutkich sweterkach. To chyba za nie trochę kocham jesień. Zwolenniczką grubych warstw ubrań nie jestem. Ubierania się na cebulkę tym bardziej. Lubię czuć się swobodnie i lekko,dlatego jedna warstwa ciepłego swetra jest dla mnie idealna. Ten biały, wykonany jest w 100 % z naturalnej wełny. Dokładnie z moheru. Ten i inne modele znajdziecie na stronie https://vloka.pl/. oraz na Instagramie @vloka_handmade. Jest to nowa marka na rynku, która każdy swój produkt wykonuje własnoręcznie na drutach, zwracając szczególną uwagę na dbałość o detale. Każdy produkt wykonany jest starannie, tak aby był wygodny, nieszablonowy i funkcjonalny. Wielkie brawa dla dziewczyn, ja osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem. 


2. Na pewno zdążyliście zauważyć , że jestem fanką minimalizmu. Zegarek, który w ostatnim czasie nabyłam i który chcę Wam zdecydowanie polecić idealnie wpisuje się w mój gust. Pasuje też do większości ubrań w mojej szafie. Mowa tutaj oczywiście o zegarku Daniela Wellingtona, o którym marzyłam od dawna. Jeśli więc jesteście również fankami minimalizmu, albo od dawna zastanawiacie się nad jego kupnem rozwieję Wasze wątpliwości. Niewątpliwie jest on warty swojej ceny. Mój idealnie sprawdzi się w jesiennych stylizacjach. Ogromnym plusem są wymienne paski, dzięki czemu możemy ożywić swój zegarek, za pomocą nowego paska dać mu nowe życie. W ten sposób będzie on ponadczasowy.


Gdybyście jeszcze mieli wątpliwości - przypominam Wam o zniżce 15% na wszystkie modele ze strony https://www.danielwellington.com/pl/. Przy zakupie wystarczy wpisać kod DOMINIKAKACALA. Nie zastanawiajcie się zbyt długo, promocja trwa tylko do 15 października!


3. Od niedawna nie jestem fanką długich zakupów w centrach handlowych. Chyba się zestarzałam (!). Albo stałam się bardziej leniwa i wygodna. Jesień to dobra wymówka, żeby nie wychodzić z pod koca, a dzięki dostępowi online do większości już sklepów i sieciówek załatwić większość spraw nie wychodząć z domu. Zdecydowanie Wam polecam ten sposób. W ostatnią sobotę jednak wybrałam się do jednej z galerii we Wrocławiu w jednym konkretnym celu. Wiecie nie od dziś, że borykam się z problemami skóry i każdy mój dotychczasowy fluid nie radził już sobie z ich ukryciem. W końcu zdecydowałam się na fluid , o którym słyszałam wiele dobrego. Z racji iż potrzebuje dość dużej ilości, żeby mój makijaż spełniał moje oczekiwania zawsze się wahałam nad jego kupnem. Nie należy do najtańszych niestety. 


Właściwie nie o samym fluidzie chciałam tu powiedzieć a o salonie Mac w Magnolia Park we Wrocławiu. Spotkałam się tam z niezwykle miłą obsługą, dlatego nie mogłam Wam o tym nie powiedzieć. Panie, które tam pracują na pierwszy rzut oka widać już że są profesjonalistkami i wiedzą o czym mówią. Ich makijaż zachęca już do posiadania każdego produkty tej firmy. Dodatkowo dostałam tysiące wskazówek dotyczących makijażu i pielęgnacji. Nie spodziewałam się, że tak wielu rzeczy jeszcze nie wiedziałam.



A i produkt zdecydowanie godny polecenia!

4. Będąc jeszcze w Hiszpanii zaczęłam się interesować koreańską pielęgnacją twarzy. Moja pielęgnacja nadal ma się daleko do tej perfekcji Pań ze wschodu, ale staram się małymi krokami wprowadzać kilka zmian.


Na pierwszy ogień poszły koreańskie maseczki. W jednej z drogerii znalazłam je w bardzo niskich cenach więc nie mogłam przejść obojętnie. Przetestowałam już kilka rodzajów. Te ze zdjęcia przywiozłam ze sobą do Polski i używałam w ostatnim czasie. 


Pokochałam maseczki w płachcie i w niedalekiej przyszłości planuję wykonać samodzielnie domowe. Te od Tony Moly mimo wszystko skradły moje serce. Pierwsza cytrynowa. Rozjaśnia przebarwienia, a skóra po jej użyciu jest rozświetlona, świeża i wypoczęta.


Druga z wyciągiem granatu. Dodaje skórze energii, wygładza i uelastycznia. No i ten jej owocowy zapach! Obłęd!


 Trzecia odżywcza z kawiorem. Mój faworyt! 

Jeżeli jeszcze nie używaliście masek w płachcie nie macie na co czekać! Maski w kremach stały się już dla mnie o wiele mniej atrakcyjne. Nie spełniają wszystkich moich oczekiwać, a i aplikacja w przypadku płachty jest o niebo przyjemniejsza! Idealny sposób na jesienne wieczorne spa w domu. Wypróbujcie koniecznie. Humor i lepsza kondycja skóry gwarantowana!  

5. Ostatnią perełkę zostawiłam sobie na koniec. Nie będzie tu już mowy o rzeczach materialnych. Jesienne wieczory  bardzo często spędzamy przed monitorami komputerów i telefonów. Równie często ten czas jest stracony na przewijaniu tablicy facebooka lub oglądaniu memów na demotywatorach. I zdecydowanie nie jestem tego przeciwniczką. Jednak ostatnio spędzając samotny wieczór własnie w ten sposób natrafiłam na genialny post, który musiałam Wam polecić!


Najbardziej motywujący blog, jaki znalazłam w sieci. Mnóstwo inspirujących treści, które trafiają w samo sedno! Przeczytajcie koniecznie!


Cudownego wieczoru Kochani!


Dominika Kacala

2 komentarze:

  1. również nie przepadam za jesienią, choć na razie pogoda jest świetna :)
    sweterek jest prześliczny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądasz zjawiskowo.

    OdpowiedzUsuń