Kryzys wieku studenckiego



Październik. Miesiąc w którym życie zaczynają studenci. Dla niektórych z Was jest to pierwszy rok. Pamiętam to podekscytowanie dwa lata temu. Miało być piękne studenckie życie. Najpiękniejsze lata. A dziś ... mimo zmiany kierunku siedzę z kubkiem herbaty i zastanawiam się "co ja do cholery tutaj robię?". Boję się głośno mówić o tym, że chyba rozczarowałam się po raz drugi. Ale śmiało mogę powiedzieć, że właśnie teraz przeżywam swój studencki kryzys.


Mam trochę żalu, nie do siebie. Do tego, że wymagają od nas już w gimnazjum aby w jakiś sposób się ukierunkować. Mimo, że kompletnie nie wiesz czy chcesz być fryzjerką, naukowcem, pracować w firmie. Jeśli wiesz - jesteś szczęściarzem. W tej całej niewiedzy, pośród tysiąca kierunków, wybierasz liceum. Tam masz czas na przemyślenia, odwlekasz decyzję i wierzysz, że w ciągu tych 3lat dostaniesz olśnienia. Zanim się obejrzysz, 3 lata mijają w mgnieniu oka a Ty stajesz przed maturą. Oprócz stresu z tym związanego, stoisz przed wyborem kierunku studiów. Musisz wiedzieć jakie przedmioty będą potrzebne w czasie rekrutacji. I wszystko jest dobrze dopóki od początku wiedziałeś co chcesz robić w swoim życiu. Schody zaczynają się kiedy zegar tyka do ostatecznej godziny, dzień leci za dniem, czasu jest coraz mniej a Ty dalej nie wiesz. Pustka w głowie. 
Wszystko o czym piszę spotkało mnie na własnej skórze. Mnie i moją przyjaciółkę. I zdecydowałam się na ten post, bo wiem, że takich osób jest więcej. Dużo więcej.

Wiecie, odkąd pamiętam miałam być Panią Psycholog. W sumie tak jak moja przyjaciółka. Godzinami potrafiłyśmy o tym rozmawiać. Kupować książki o tematyce psychologicznej. Przynajmniej raz w tygodniu wysyłałyśmy sobie kolejne cudowne blogi napisane przez życie. Ekscytowała nas wizja pracy na onkologii. Może to brzmi absurdalnie. Nie ekscytowało nas cierpienie ludzi, ale ta głęboka chęć pomocy im. I nawet jeśli teraz zaczynam o tym pisać to wiem, że mogłabym się nad tym rozwodzić godzinami, że jeśli otworze szafkę to przewodnim tematem wszystkich moich książek będą nowotwory, samobójstwo, alkoholizm, nerwice. Był to temat, który uwielbiałam. Nie męczył mnie nigdy. Punkt drugi : dzieci niepełnosprawne oraz te pełnosprawne. Zawsze interesowała mnie praca z dziećmi. Pod każdym względem.
Dlaczego nim nie zostałam ? 

No wiecie. Znacie ten moment, kiedy cała rodzina, znajomi pytają: "jakie studia?" "jakie miasto ?". I strzelacie swoimi wymarzonymi kierunkami i nagle ktoś sprowadza Was na ziemie. 
- Co ? Jaka psychologia ? Po co Ci to ? 5lat studiów, a potem praca na kasie w biedronce ?
- No ale ja to lubię, chcę to robić. Interesuję mnie to.
- co tam zainteresowania ! To nie wszystko. Z samych zainteresowań się nie utrzymasz. Czytałaś opinie ? Psychologia na szarym końcu. Widziałaś informatykę ? Mistrzostwo świata, firmy biją się o studentów, będziesz stawiać warunki, czeka na Ciebie gruba kasa. Olać pasję, olać zainteresowania, olać predyspozycję ! Liczy się kasa. 
Co Ci po tej psychologii? Zarobisz 2tys a na studia wydasz 10 razy tyle. Programista zarobi lekko 5tys. Praca z dziećmi ? Nauczycielka ? Ile w tych czasach zarabiają nauczyciele ? Pielęgniarstwo ? Praca z pacjentami jest taka ciężka, nocki, dźwiganie za marne pieniądze. Kosmetologia ? Nie opłaca się, teraz ludzie kończą zwykłe kursy, sami się szkolą. Nie przebijesz się. Sprawdź rankingi ! W zyciu nie zawsze będzie tak jak tego chcesz. Patrz na pieniądze. Na to co da Ci przyszłość. A że to Cię nie interesuje ? No cóż. Ile jest ludzi co robią coś czego nie lubią? To tylko 5lat, dasz radę. Potem 41lat w zawodzie. Ale kasę masz w kieszeni.

A więc, miałam być psychologiem albo pracować z dziećmi. Od zawsze. Babcia już od najmłodszych lat mówiła mi, że czuje, że będę pracować z dziećmi niepełnosprawnymi. Sama to czułam. Dopóki ktoś nie zabił moich marzeń. Nie sprowadził mnie na ziemię i nie wmówił mi, że zainteresowania nie idą często w parze z pracą i zarobkami. Tak, wystraszyłam się. Przyznaję się. Byłam młoda, miałam 19lat i niewielką wiedzę o rynku pracy i świecie. Nie mam żalu do nikogo, bo nikt nie zmusił mnie do złożenia papierów na filologię. Zrobiłam to sama, pod wpływem strachu i z nadzieją,że jakoś to będzie.

Nie chce zagłębiać się dlaczego początkowo wybrałam filologię angielską w Katowicach. Miało być bliżej rodziny, miało być łatwiej. Nie było. Od zawsze stawiałam na Wrocław. Miałam do tego miasta sentyment po prostu. Od początku wiedziałam, że będę tam studiować. Życie zweryfikowało moje plany, wypadło na Katowice. Chyba tylko ja wiem ile nerwów i łez kosztowało mnie studiowanie tam. Nie mówię, że Katowice są złe, absolutnie. Po prostu w ostatniej chwili moje plany przekierunkowały się na co nie byłam gotowa i wpędziło mnie to w pewien szok. Nie wiedziałam co robię na filologii i dlaczego to wybrałam. Miałam 19lat i kompletnie nie wiedziałam co chce robić w życiu jeśli nie psychologia. Tamten okres wyjął mi rok z życia. Popadłam w totalne załamanie, siedziałam w domu i nie wiedziałam czego chcę. Chodziłam na wykłady z ogromnym bólem brzucha a wracałam z płaczem. Wmawiałam sobie rano,że boli mnie głowa, że pada deszcz i lepiej nie iść na zajęcia żeby się nie pochorować. Po zajęciach rzucałam notatkami po mieszkaniu i płakałam chłopakowi w rękaw. Nie chce żebyście pomyśleli, że jestem histeryczką, że ludzie mają większe problemy a ja histeryzuje bo mi się kierunek studiów nie podobał. Absolutnie nie stawiam tego na jednym poziomie. To jest bez porównania. Wiem to ! Ale chcę zwrócić uwagę, że nasza przyszłość jest dla nas ogromnie ważna, a niewiedza co chce się robić w tym życiu podcina nam totalnie skrzydła i czujemy się bezwartościowi. 
Kiedy byłam w liceum nienawidziłam matematyki, chemii i fizyki, bo po prostu ich nie umiałam. Nie potrafiłam ściśle myśleć. Ale przedmiotem na którym nudziłam się najbardziej na świecie była historia. A nagle, na studiach stanowiła główny przedmiot w języku angielskim. Ale wiecie, w głowie miałam myśli "dasz radę, to tylko 3lata licencjatu". Nie dałam, psychicznie nie dałam. 
Postanowiłam wszystko zmienić. Miasto na mój ukochany Wrocław, kierunek ... Blisko, ale troszkę inaczej. Wybrałam język hiszpański. Uwielbiam hiszpańskie piosenki, uwielbiam brzmienie tego języka. Kocham go ponad wszystko. Naprawdę. Jest to dla mnie najpiękniejszy język świata. Niby miałam pewne doświadczenie, wiedziałam jak wygląda nauka filologii. Duży nacisk na historię, kulturę,gramatykę, językoznastwo. Różnica była taka,że filologię angielską zaczynałam od poziomu B2, a hispanistykę od podstaw. Dumnie poszłam na pierwsze zajęcia ucząc się podstawowych zwrotów: Dzień dobry, Do widzenia, Mam na imię...., mam ... lat. Miało być łatwo i przyjemnie. Aż w pewnym momencie zobaczyłam, że filologia nie uczy języka. Uczy wiedzy o języku. Ogromną ilość musicie nauczyć się sami, doszkalać się. Nie ma sytuacji, że się nie nauczyłaś i coś wymyślisz. Jak wymyślisz coś w języku, którego na tyle nie znasz ? 

Znowu się zaczęło. Piekielnie nudne wykłady historii, kultury, jezykoznastwa. Na całe szczęście po polsku. Dostaliśmy trochę kartek słówek, gramatyka była tłumaczona po polsku. Jednym słowem nie było tak źle. Ale było nudno. Cholernie nudno !!! Nie interesowały mnie żadne zajęcia. Ale chciałam umieć język. Lubiłam słuchać wykładowców nawet jeśli ich nie rozumiałam. Lubiłam ich brzmienie. Aż nagle rok drugi, niesamowity przeskok. Historia po hiszpańsku, gramatyka opisowa po hiszpańsku, literatura po hiszpańsku. Nikt nie pyta czy rozumiesz. Zwłaszcza, że część wykładowców nie umie polskiego. Siedzisz na zajęciach i nie wiesz czy jesteś z innej planety. Wykładowca zadaje pytanie a Ty chowasz się za plecami kolegi, aby czasem Cię nie zapytał. 
Nie chcę żebyście zrozumieli mnie źle. Jest na pewno mnóstwo osób którzy kochają ten kierunek ! Którzy wybrali go, bo takie mają zainteresowania. Ale filologia nie jest dla tych, którzy głównie stawiają na naukę języka. Jeśli tak, to gwarantuje Ci,że lepiej wyjdziesz jeśli zapiszesz się do szkoły językowej na kurs gdzie główny nacisk będzie kładziony na słownictwo, mówienie, a nie skupianiu się na historii, kulturze itp. Wiedziałam na co się piszę, widziałam przedmioty, ale byłam pewna,że jakoś to będzie. Tylko wiecie, kiedyś człowiek pęka i nie może robić coś wbrew sobie. Chodzić na wykłady jak za karę. Uczyć się czegoś co jest dla Ciebie nudne jak flaki z olejem. 

Nie chciałam pisać tego postu. Nikt nie lubi przyznawać się do błędu, nawet publicznie. Ale stwierdziłam,że jeśli ten post może pomóc chociaż jednej osobie to go napiszę. Nie pozwólcie sobie wmówić, że zainteresowania nie są ważne !!! Że liczy się to co jest wysoko w rankingu ! Nie będziesz dobrym informatykiem jeśli tego nie czujesz po prostu !!! Na studiach spotkasz wiele osób, które przyszły tam z powołania, dla których informatyka jest wszystkim, siedzą w tym dniami i nocami i w końcu się obudzisz i zapytasz " co ja tutaj robię?! Jaką mam nad nimi przewagę?". Jeśli Cię to interesuje to super ! Na pewno dzięki zapałowi ich dogonisz, wszystko jest możliwe, ale jeśli tego nie czujesz, to poniesiesz porażkę. Nie będziesz dobrym prawnikiem, jeśli całe studia zaciskałeś żeby i wyznawałeś zasadę "zakuć, zdać, zapomnieć". Nie przekonasz do siebie klientów, będziesz chodzić do pracy jak na skazanie. Zabijesz w sobie ambicje i zainteresowania które posiadasz. I w efekcie wcale nie będziesz zarabiać tyle ile prawdziwy prawnik z powołania. Nie ukończysz medycyny, jeśli wcale nie chcesz ratować ludzkiego życia a po prostu zarabiać pieniądze. Będziesz więcej warta jeśli skończysz zawodówkę z fryzjerstwa i będzie to Twoja ogromna pasja, będziesz chciała się rozwijać, zgłębiać tajniaki fryzjerstwa niż jako pielęgniarka bez pasji, która nienawidzi pomagać innym i jest ciągle nadęta na oddziale, bo wkurzają ją pacjenci, bo tego nie czuje. 
Zdaje sobie również sprawę, że mogłam skończyć psychologię, którą kocham i tej pracy nie dostać. Mogło tak być, ale teraz jestem na etapie, że tkwię w czymś w czym nie chcę. Bo sama chęć aby umieć język nie wystarczy. Tak jak mówiłam, mogłam iść na kurs bez zbędnej historii, kultury itp niż egzystowanie na kolejnym nudnym wykładzie i zastanawianie się jak przekonam pracodawce,że moje studia są moją pasją ? I może wcale nie będę pracować w zawodzie, bo 3lata studiów sprawią, że znienawidze to kompletnie ?

Nigdy nie dajcie decydować o swojej przyszłości osobom trzecim. Nie idźcie na studia, bo wszyscy idą i tak wypada. To nie jest ważne, naprawdę. Lubisz robić zdjęcia to się w tym rozwijaj. Kochasz malować ludzi, zrób kursy z malowania. Perfekcyjna możesz być tylko w tym co kochasz, co Cię interesuje !!! Nie myśl,że 5lat zleci szybko. To będzie 5lat męki, na których będziesz mega przygnębiona. Będziesz szła jak na skazanie ! Mówię to na swoim doświadczeniu i swojej przyjaciółki. ZAINTERESOWANIA są ważne. Nie daj sobie wmówić, że nie. Jeśli coś Cię totalnie nie kręci - odpuść. Przeanalizuj swoje życie. Twoja przyszłość jest ważna, zaplanuj ją tak abyś kochał swoją pracę i chodził do niej z przyjemnością, a nie przeżywał kryzys już na studiach - jak ja. Utkniesz w czymś z czego nie będziesz wiedzieć jak wyjść. Sama nie wiem co zrobię, czy go pokonam czy coś zmienię, nie wiem. Ale wiem, że zrobię to co uważam za najlepsze dla siebie, a nie pod pretekstem co powiedzą inni. I Wam też tego życzę, abyście potrafili wybrać to co chcecie najbardziej, bez strachu. I pamiętajcie - zawsze jest wyjście ! A na błędach człowiek się uczy.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Czy jest ktoś tutaj, kto nie lubi swoich studiów ? Albo wręcz przeciwnie uwielbia je ? A może maturzyści nas czytają? Jakie macie plany ?
Buziak, Julka :)












Julka Gąsior

51 komentarzy:

  1. nie zdecydowalem się na studia... pracuję zarabiam mieszkam sam... tak jest mi lepiej łatwiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobra decyzja. Nie każdy musi studiować. Masz super pasję, jesteś w tym dobry, spełniasz się ! Tak powinno być ! To jest piękne :-) Zarabiasz na swojej pasji, super !

      Usuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=ujpOb11Ho5w

    to odnośnie drugiego akapitu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mi w rodzinie i poza nią nie gadał co? a co Ty będziesz robić po aktorstwie ? tylko jedna osoba była zdziwiona i pytała się co po czymś takim, trochę mnie to wkurzyło..ale nie dziwię Ci się, gdyby mi tak każdy gadał i podcinał skrzydła, też bym na to nie poszła, więc miałam to szczęście, a jest mnóstwo pomysłów jak wykorzystać te aktorskie umiejętności. Jednak mam z tyłu głowy, że nie ma pewności coś jeszcze trzeba mieć w zanadrzu więc zapisałam się na kurs języka angielskiego, by go lepiej podszkolić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje, świetny pomysł ! Spełniasz się i doszkalasz ! Idealna opcja, trzymam kciuki ! :-)

      Usuń
  4. Jestem na biologii z czystego przypadku, że się nie dostałam na stomatologię a zawsze chciałam studiować wokalistykę. Jestem załamana, bo mój chłopak studiuje to co chce, a ja tkwie w tym syfie, w którym napewno nie będę nigdy spełniona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% Cię rozumiem. Mój chłopak co prawda nie studiuje, nigdy nie chciał, ale pracuje w dziedzinie o jakiej zawsze marzył i nigdy nie idzie do pracy "bo musi", może o tym mówić w nieskończoność i kocha to. Dlatego tak ważny jest wybór kierunku, bo to nie tylko 5lat ale i potem ścieżka zawodowa. Trzymam za Ciebie kciuki !

      Usuń
  5. Dziękuję za ten post. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam słuchając samej siebie, a nie innych :) Poza tym..nie straciłaś dużo będąc na tych studiach. Nie licząc łez i nerwów, ale patrząc czasowo. Moim zdaniem - przenoś się na psychologię. Po pierwszym tygodniu na pewno poczujesz tyle radości, co łącząc każdą jej cząstkę przez te dwa lata studiów. Napisałaś, że gratulujesz tym, którzy wiedzą czego chcą. A Ty nie wiesz? Wiesz, a ten post to pokazuje. Działaj, jesteś młoda :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci dziękuję za ten komentarz ! Bardzo !

      Usuń
  6. Ja też źle wybrałam kierunek i męczyłam się na nim rok wmawiając sobie, że dam radę i wszystko jest okej, po czym przeszłam załamanie nerwowe,którego skutki odczuwam do dziś. uważam, że jeśli chodzi o Anglistykę, to dużo winy jest po Twojej stronie. Zanim wybiera się taki kierunek należy dowiedzieć się, czy na danej uczelni jest on bardziej historyczno-kulturowo prowadzony czy raczej językowo. Filologia wbrew opinii, że jest nauką języka jest jednym z trudniejszych kierunków, gdyż język musisz mieć opanowany na poziomie native speakera. Do tego wszystko co wymieniłaś, a także sporo innych rzeczy,które ominęły Cię gdyż są w kolejnych latach studiów. Pozdrawiam serdecznie, Studentka Anglistyki UAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, masz rację. Jestem świadoma, że te wybory są moją winą i jestem tego w 100% świadoma. Myślałam, że "jakoś to będzie". To prawda, filologia wbrew pozorom jest naprawdę ciężkim kierunkiem. Życzę Ci powodzenia i dużo sukcesów na filologii ! :-)

      Usuń
  7. Też mam w planach psychologię, od przyszlego roku (rok odpuściłam) i również na każdym kroku słyszę tylko: "po co Ci to, nigdzie nie znajdziesz później pracy". Po tym, co napisałaś już na pewno nie posłucham osób trzecich, bo to moje życie i nikt za mnie go nie przeżyje. Oprócz studiów mam jeszcze jakieś "plany B" i myślę, że właśnie w coś takiego warto się zaopatrzyć, bo nie wiadomo jak los się potoczy, czy damy radę na studiach i czy nie zmienimy zdania. Życzę wszystkiego najlepszego, abyś się rozwijała, kształciła i robiła zawsze to, co kochasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze mówisz ! Plan B jest ogromnie ważny ! I przede wszystkim słuchaj siebie, masz rok na przemyślenia - wykorzystaj to ! :-) Ja sama myślę nad zmianą, mimo, że będą to 2lata w plecy, ale w perspektywie całego życia zawodowego to niewiele. Nie wiem czy będzie to psychologia czy może pedagogika, ale wiem, że chce pracować z dziećmi, bo to sprawia mi radość :-)

      Usuń
  8. mniej osobistych szczegółów i tekst byłby fajny i z przesłaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn ? Nie wydaje mi się, abym napisała coś bardzo osobistego. Cały tekst podparłam przykładem ze swojego życia aby był wiarygodny, ale nie ma tam nic prywatnego. Studenckie wybory po prostu. Pytam dlatego, że konstruktywna krytyka też jest ważna. Dziękuję za Twoją opinie :-)

      Usuń
  9. To co napisałaś jest bardzo prawdziwe. Zgadzam się z tym, że nikt nie może za nas decydować o naszej przyszłości. Wszystko co robimy powinno być z pasji. Jeśli czegoś nie kochamy nie będziemy szczęśliwi. Kiedy napisałaś, że ktoś kto wcześnie wie co chce robić jest naprawdę szczęściarzem, od razu się uśmiechnęłam. Odkąd pamiętam kocham sport i to z nim wiążę przyszłość, a bliscy mnie z tym wspierają :) Troszkę się rozpisałam, ale tak spodobał mi się post, że musiałam :D Mam nadzieję, że znajdziesz kierunek, w którym będziesz szczęśliwa. Tylko się nie poddawaj! Trzymam kciuki :)
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ! Nie będziemy szczęśliwi robiąc coś czego nie lubimy. Bardzo się cieszę, że masz takie hobby, które przerodzisz w zarobek na przyszłość. To ogromnie dużo ! Trzymam za Ciebie mocno kciuki i bardzo dziękuję za tyle miłych słów ! :-) :-*

      Usuń
  10. Tekst jak najbardziej prawdziwy i życiowy. Sama przeżyłam coś takiego. Zrezygnowałam z liceum po to żeby zostać fryzjerką. Bo dobrze płatny zawód, bo jest na noego wzięcie. Owszem zawód fajny, nawet mnie interesował. Na początku go lubiłam ale trafiłam na praktyki do takiego pracodawcy który skutecznie mi go obrzydził. Co z tego że fach w ręku jeśli dziś wiem że nie chce w nim pracować. Dlatego wzięłam się za spelnianoe swoich marzeń, wróciłam do liceum i obecnie zakuwam biologię bo niestety nie mam tego przedmiotu a na moim wymarzonym od dziecka Ratownictwie Medycznym jest potrzebna do rekrutacji. Mam nadzieję że w maju uda mi się jej podołać, a tobie również życzę, żebyś wybrała sobie zawód który będziesz kochać. Z własnego doswiadczenoa wiem że najlepiej słuchać samego siebie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazujesz, że na nic w życiu nie jest za późno ! Gratulacje ! Jestem pewna,że z taką determinacją osiągniesz sukces i będziesz najlepszym ratownikiem medycznym ! Trzymam mocno kciuki ! I dziękuję za miłe słowa ! :-*

      Usuń
  11. Dwa razy próbowałam dostać się na wymarzony kierunek i mi się nie udało, zabrakło na prawdę niewiele, za to dostałam się na inne, mniej atrakcyjne, meczyłam się na nich strasznie ale wszyscy mówili że "cos trzeba skonczyc", no to skończyłam, dziś wiem że ani to o czym marzyłam ani to co studiowałam to nie było TO, ale nie żałuję, życie na tym polega że popełniamy błędy i wyciągamy z nich wnioski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Wszystko dzieje się po coś, a na błędach się uczymy. Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdziesz coś w czym będziesz szczęśliwa ! :-)

      Usuń
  12. Ja po liceum poszłam do pracy, założyłam rodzinę i jestem szczęśliwa. Nie żałuję, że nie skończyłam studiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze,że jesteś szczęśliwa ! :-) Studia szczęścia nie gwarantują !

      Usuń
  13. Ja po maturze nie poszłam dalej, w sumie nie czułam takiej potrzeby aby iść dalej :) utrzymuje się sama i w sumie nie narzekam :) tak mi jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to właśnie chodzi ! Żeby być spełnioną, a studia nie są tego gwarancją ! :-)

      Usuń
  14. Wiesz Julka... Ja mam 32 lata. Skończyłam 5 lat studiów filologicznych języka angielskiego ze specjalizacjami: nauczanie języka angielskiego i kulturoznawstwo.
    Dzisiaj nie pracuję w szkole, bo pracy nie ma. Niż demograficzny itd. Na szczęście prowadzę kursy językowe, które pozwalają mi na dodatkowy dochód.
    W między czasie znalazłam pracę w prywatnej firmie i jestem odpowiedzialna za kontakty międzynarodowe. Praca jest ciekawa i rozwojowa, co dziennie robisz coś innego.
    Pamiętam, że kiedy byłam na studiach (dziennych oczywiście) nie miałam życia towarzyskiego. Rano uczelnia, po uczelni nauka i tak w kółko. W sobotę kucie, w niedzielę utrwalanie i 'trochę oddechu'. Pomimo iż uwielbiam język angielski, często płakałam, że np. uczyłam się kilka dni, a nie zaliczyłam sprawdzianu i musiałam go poprawiać. To był dla mnie horror, szczególnie, że jestem bardzo ambitna i przez cały okres studiów miałam stypendium naukowe. Jednak w chwilach największego załamania wyobrażałam sobie swój cel: będę dobrą nauczycielką. To mi pomagało i pchało do przodu. Trzeba myśleć o tym, co osiągniesz dzięki temu wysiłkowi. Będziesz poważaną Panią psycholog, co otworzy Ci wiele możliwości pracy. Do Biedronki może iść każdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Jesteś dobrym przykładem na to, że nasze założenia nie zawsze się sprawdzają. Można skończyć naprawdę ciężki kierunek z dobrą specjalizacją a tej pracy nie znaleźć. Tym bardziej tak jak mówisz, jesteś ambitna, miałaś swój cel - a ja w filologii nie potrafię go odnaleźć. Widocznie to nie moja bajka. Tak jak napisałaś - w Biedronce może wylądować każdy. Gratuluję Ci, że mimo, że Twoje plany troszkę się zmieniły i tak jesteś szczęśliwa :-)

      Usuń
  15. Na szczęście ja uwielbiałam swoje studia i jakoś udaje mi się pracowac w zawodzie, cudem co prawda i nie na takich warunkach, jak bym chciała, ale zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post ! Powiedz mi, studiujesz dalej czy zrezygniwałaś, chodzisz do pracy ? Jesteś w Wieluniu czy we Wro?

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję :-) Studiuję, ale zmieniłam kierunek (napisze o tym wkrótce). Nie pracuję. Jestem w Wieluniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy będzie o tym post ?

      Usuń
    2. Po paru zajęciach w nowej szkole, żebym mogła porównać i napisać coś więcej :-)

      Usuń
  18. a to studiujesz zaocznie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie ? we wroc?

      Usuń
    2. A dlaczego wybrałaś studia zaoczne?

      Usuń
    3. Z przyczyn prywatnych musiałam wybrać takie studia, ale nie żałuje :) Filologię angielską studiowałam dziennie więc mam porównanie. Studia zaoczne są dla mnie lepszą opcją i na pewno wybrałabym taki tryb ponownie :)

      Usuń
  19. Weszłam na bloga z Twojego ig .. i muszę Ci powiedzieć, że post świetny. Całkowicie się zgadzam, a do tego napisałaś jedno zdanie, które chyba było mi bardzo potrzebne: 'niewiedza co chce się robić w tym życiu podcina nam totalnie skrzydła i czujemy się bezwartościowi.' Mam taki czas ostatnio, że wiem, że chcę się rozwijać nadal [niekoniecznie w szkole], chcę osiągać wiecej, ale nie wiem w jakim kierunku iść. To mnie rozbija psychicznie chwilami, tracę motywację. Niezdrowo nakręcam się na ten samorozwój i chyba też cięzko mi samej przed sobą to przyznać. Moja historia szkoły i pracy [bo teraz głownie to robię] jest długa i skomplikowana. Też miałam iść na filologię hiszpańską, jak i psychologię. Przez pewien czas był plan architektury wnętrz. Wszystko poszło w innym kierunku. Znalazłam nowe zainteresowanie - dietetykę, którą codziennie rozwijam. Jednak mimo to nadal nie wiem, co robić. Za duży chaos mam w głowie teraz. Ale Twój wpis jakoś podniósł mnie na duchu! :) Ogólnie wydajesz się bardzo pozytywną osobą, przy jakiejś okazji zapraszam na zdjęcia. ;)

    U siebie na blogu pisałam o decyzji nie pójścia na studia:
    http://paryskiblekit.blogspot.com/2016/02/113-studia-i-nie-studia.html

    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów. Cieszę sie ze post do Ciebie trafił i ze się z nim interpretujesz ! Takich ludzi jak my jest więcej. I dokładnie rozumiem to co czujesz. Czasami niewiedza co chce się robić w życiu jest najgorsza ! Nie mam celu do którego chcielibyśmy zmierzać. I dziękuje za zaproszenie ! Na pewno przy okazji skorzystam !!! Chętnie zajrzę do Ciebie przeczytać post ! <3

      Usuń
  20. Ja jestem w ostatniej klasie w technikum hotelarskim i na razie nie myślę o studiach bo nie wiem kim do końca chce być:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należy pochopnie wybierać, masz rację ! :-)

      Usuń
  21. Ja nie szłam na studia i tego nie załuje. Bo znam duzo osób co sa nawet po zawodówkach i maja kierownicze stanowiska, ze w dzisiejszych czasach chyba sie nie oplaca za bardzo uczyc . Bo i tak jest ciezko znalezc prace w danym kierunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ! Wykształcenie wyższe nie daje żadnej gwarancji. Najważniejsze mieć pasję i serce do tego co chce się robić :-)

      Usuń
  22. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  23. super blog <3
    widać,że masz dużo ciekawych pomysłów na posty i bardzo mi się to podoba :)
    czekam na więcej !

    http://kaarollkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jestem po 5 latach Ekonomii i za pracę w "zawodzie" oferują mniej niż tyle co do tej pory zarabiam na stanowisku zwykłego kierownika salonu odzieżowego. Nie jest to praca marzeń, ale skoro mogę zarobić więcej i mieć za co spełniać marzenia, robić kursy i przygotować się do pracy marzeń, to się nie zastanawiam. Gdybym teraz była dopiero po liceum zdecydowałabym się pewnie na inne studia, bądź od razu pójść do pracy studiować zaocznie czy po prostu kończyć kursy, z których się więcej wyniesie niż ze studiów. Taka moja opinia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą racje ! Zrobiłabym dokładnie to samo na Twoim miejscu ! Studia nie są wyznacznikiem wszystkiego, jeśli masz dobrze płatną pracę w innej branży to super !! Papierek nie zginie, może akurat przyda się za jakiś czas ! :-) Życzę samych sukcesów !

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy artykuł :) Ja zrobiłabym dokładnie to samo. Studia nie są najważniejsze. Wiele osób pracuje w firmach albo korporacjach i robią rzeczy, zupełnie nie związane z ich wykształceniem. Życie jest nieprzewidywalne i krótkie, szkoda czasu na robienie czegoś co nie daje nam satysfakcji. A w ogóle są różne alternatywy. Są organizowane świetne szkolenia dla firm. Warszawa akurat ma ich bardzo dużo do zaoferowania. Sama sprawdziłam, studia mi nie odpowiadały a chciałam dalej się rozwijac :)

    OdpowiedzUsuń