Każdy ma gorsze dni


Cześć kochani !
Troszkę nas tu nie było, za co z góry przepraszam. Uznajmy, że mieliście od nas małą przerwę.
Dzisiaj właściwie powinnam rozpocząć ten wpis zaproszeniem na kolejną recenzję nowej linii do włosów od L'Oreal Professionnel, ale pokusiłam się o post innego rodzaju. Wiem, że chętnie czytacie takie posty i zawsze jest pozytywny odzew i sporo wiadomości od Was, dlatego uznałam, że recenzja może poczekać jeszcze jeden dzień. Nasza chwilowa przerwa miała mały powód, jeśli chcecie wiedzieć jaki to zapraszam.

Szczerze mówiąc nie byłam pewna czy pisać dla Was ten post i poruszać w ogóle taki temat. Każdy wychodzi z założenia, że blogerki na swoich blogach mają motywować, wspierać, dawać wskazówki i zawsze mieć pozytywną energię. Raczej mało miejsca tutaj na smutki i gorsze dni. I wiecie ? Po części się z tym zgadzam, bo kto lubi słuchać marudzenia ? NIKT. Ale ostatnio właśnie nadeszły dla mnie takie gorsze dni. Może nie ostatnio, bo trochę to już trwa, ale jak u każdego raz jest lepiej a raz gorzej. Niestety w święta poczułam swój psychiczny spadek formy i chciałam odpocząć. Dlatego nie dodawałam recenzji oraz postu o swoich Top ulubionych instagramach (który również dla Was szykuję). Pierwszy i drugi dzień Świąt dosłownie przeleżałam w łóżku pod kołdrą z gorącą herbatą i dobrą książką. Tego potrzebowałam. 
Tak właściwie miało mi to przejść i miałam Was o tym nie informować, tylko po małej przerwie wrócić do dalszych postów.

Jednak podczas tego odpoczynku poczytałam trochę blogów i natrafiłam na super motywujące posty i uwierzcie mi one są świetne, naprawdę ! Każdemu z nas przyda się taki motywujący kop od czasu do czasu, ale kiedy masz gorsze dni, siedzisz i zastanawiasz się dlaczego pewne rzeczy spotykają właśnie Ciebie, dlaczego nie możesz zmienić danych sytuacji rodzinnych czy przezwyciężyć problemów z chłopakiem to takie motywujące posty najwyraźniej Cię denerwują ! Czytasz i zastanawiasz się: Co ona właściwie pieprzy, łatwo jej mówić kiedy jedynym jej zmartwieniem jest fakt, że nie chce jej się ruszyć tyłka do nauki, pracy, sprzątania itp.

Wtedy pomyślałam sobie, że przecież nie każda blogerka musi wiecznie motywować i pokazywać jakie ma super życie, ale warto również napisać coś o tych gorszych dniach, bo każdy je ma prawda ? A czasami nawet gorsze dni są słabym określeniem dla sytuacji, których nie możemy zmienić i kiedy lepszym określeniem będą problemy. Każdego rodzaju.


LUDZIOM WCALE NIE ŻYJE SIĘ ŁATWO

Wiem, że zaraz możecie mnie zaatakować, że świat poszedł do przodu, cywilizacja i że nastąpił ogromny postęp przez co ludziom właśnie żyje się łatwiej. Jasne, zgadzam się z tym, ale istnieje też ciemna strona tego wszystkiego. Chociażby media społecznościowe. Przez te moje gorsze dni naszło mnie na totalne analizowanie wszystkiego. Po Wigilii przeglądam instagram i każdy chwali się swoimi pięknymi prezentami: Iphone 7, Torebka Korsa, Perfumy Chanel i wiecie... to wcale nie jest złe. To cieszy kiedy ludzi na coś stać, kiedy dostają coś z czego mogą się ucieszyć i niby dlaczego jeśli ich stać mają kupować sobie jakieś gorsze prezenty. To naturalne i tak to już jest na tym świecie, że nie każdy ma równy start. Nie chciałabym żeby ktoś mnie zaatakował, że rozliczam innych z tego co dostają, bo absolutnie nie o to mi chodzi, naprawdę cieszę się, jeśli ktoś jest szczęśliwy i nie musi się martwić, że braknie mu do 10. Ale chcę zwrócić uwagę jak ciężko czasami żyć w dzisiejszych czasach. Potem włączam TV i w wiadomościach organizowanie Wigilii dla ubogich, wypowiedzi ludzi, że cieszą się, że mogli zjeść coś ciepłego, spędzić z kimś czas, ponieważ nie byłoby ich stać nawet na przygotowanie takiej Wigilijnej kolacji. 
Nie wiem, może to ja jestem nadwrażliwa na takie sytuacje, ale jednak takie informacje ściskają za serce. Czy fakt, że gdzieś dalej właśnie toczy się wojna w której giną przerażone dzieci i ludzie. Żyjemy w czasach, gdzie depresja stała się naprawdę chorobą na dużą skalę. Młodzi ludzie popełniają samobójstwa, bo sobie nie radzą, nie proszą o pomoc, bo o gorszych dniach właśnie się nie mówi. Świat idzie do przodu, nie każdego rodzica stać aby kupił swojemu dziecku najnowszego Iphona, ale dziecku z drugiej strony ciężko zrozumieć dlaczego inni np. mają a ono nie. Dlaczego jednych stać na super 2-tygodniowe wakacje, a innych nawet na weekend w Zakopanym nie, dlaczego inni mają świetne auta a innych nie stać nawet na prawo jazdy. To są niby takie zwyczajne sprawy, których zmienić się nie da choćby każdy o tym napisał, ale są to powody dla których ludzie często nie są szczęśliwi, bo nie mają tego co inni i są "gorsi". Dla ludzi ważna stała się moda, kosmetyki, każdy chce wyglądać fajnie, ale problem zaczyna się kiedy nie stać nas na kolejną parę butów na zmianę, kiedy możemy sobie pozwolić na tylko jedną zimową kurtkę. Mam wrażenie, że jeszcze niedawno ten problem nie był tak duży, a teraz robi się coraz większy. Ten przeskok między jedną grupą społeczną, a drugą.


CZY JEST JAKIŚ SPOSÓB NA GORSZE DNI ?

Pojęcie gorszy dzień jest chyba mało trafione w tym poście, bo dla każdego oznacza coś innego. Jedni mogą mieć gorszy dzień zupełnie bez powodu i na drugi dzień im przejdzie, a dla drugich te gorsze dni mogą się nie kończyć. 
Mijamy na ulicy setki osób, obserwujemy dużą ilość osób na instagramie i tworzymy w świadomości obraz ich idealnego życia jednocześnie dołując się, że sami tacy nie jesteśmy. Świat internetu nie jest wcale fajny, bo ludzie rzadko piszą w nim o swoich problemach, przedstawiają jedynie tą radosną stronę, przez co czytelnicy i obserwujący czy nawet koledzy, koleżanki z klasy myślą sobie: "Ta to ma życie, co ona może wiedzieć". Jest to zakłamany świat, dlatego dziś stworzyłam dla Was post, który wcale nie jest optymistyczny, ale skoro ja w ostatnim czasie również taka nie jestem to nie będę Was okłamywać, że jest inaczej, bo wiem, że takich osób jest tutaj wiele. 
Dlaczego o tym piszę ? Może dlatego, żeby Wam się trochę wygadać, żeby było mi lepiej, a może dlatego, żeby chociaż jedna osoba z Was pomyślała, że nie jest sama, że ktoś inny też ma problemy i że u kogoś innego wcale nie jest kolorowo.

Każdy na około trąbi jakie Święta są cudowne, jaka rodzinna atmosfera, jak wypoczął, spędził fajnie czas, ale nikt nie piszę jeśli jest odwrotnie, bo o tym się nie piszę. A założę się, że znajdzie się parę osób czytających ten wpis, które mogłyby przyznać, że ich Święta wcale udane nie były.
Są sytuacje w naszym życiu, na które nie mamy czasami wpływu, a przygniatają nas do ziemi np. rozwód rodziców, codzienne awantury w domu, alkoholizm w rodzinie, choroba, poważne kłopoty w związku, kłopoty finansowe. Wtedy te gorsze dni nabierają dużo większe znaczenie.
I wiecie siedziałam tak z tą herbatą i w sumie chciało mi się płakać, byłam przygnębiona, brałam leki uspokajające i byłam zła na cały świat, że jestem bezradna. Potem dodawałam zdjęcia na instagrama z których wynikało, że wszystko jest super, a potem znowu wracałam do łożka, czytałam komentarze jak każdy życzy miłego dnia wiedząc, że mój wcale taki nie będzie.

I ogólnie pewnie mogłabym się tak smucić jeszcze parę dobrych lat, ale zastanowiłam się co to mi da? Co właściwie pomoże mi kolejny dzień przepłakany w poduszkę ? Chyba tylko przybliży mnie do wspomnianej wcześniej depresji. I uświadomiłam sobie, że jakkolwiek źle by nie było to uwierzcie, że zawsze może być gorzej. Może masz rodziców, którzy warczą na siebie dzień w dzień i dom w którym nie da się funkcjonować, albo ktoś w rodzinie nadużywa alkoholu, albo chłopak, którego kochasz całym sercem właśnie Cię olał, ale masz też inne rzeczy, których inni nie mają. Smutek i płacz nie rozwiązują problemów uwierzcie mi - sprawdziłam to. Czasami warto sobie popłakać, ale nie róbcie tego długo. I nigdy nie porównujcie się, że ktoś ma od Was lepiej i jemu jest łatwiej, bo to działa w dwie strony, znajdzie się również ktoś kto ma gorzej od Ciebie i jest mu trudniej niż Tobie. Życie rozdaje karty i jeden dostanie matkę alkoholiczkę, drugi tatę biznesmana a trzeci nowotwór w wieku 20lat. Dlatego jeśli zmagacie się z jakimkolwiek problemem, mimo, że jest on nie do rozwiązania to czasami trzeba odpuścić i wziąć to na klatę i pomyśleć, że jednak zawsze, ale to zawsze może być gorzej. I skupić się na plusach, bo może masz matkę wariatkę, ale za to masz chłopaka, który zawsze stoi za Tobą murem, może masz rodziców, którzy się rozwodzą, ale nie jesteś śmiertelnie chora. Zazwyczaj w takich stanach przygnębienia lubię katować się strasznymi historiami i uświadamiać sobie, że mimo wszystko mogłoby być gorzej. Każdy z Was na pewno ma przyjaciół i czasami zwykły telefon do nich, żeby przyjechali, wypłakanie się, wyjście na kawę czy przeczytanie ulubionej książki z danej tematyki pomoże. Ja wtedy zazwyczaj sięgam po tematykę ciężką, żeby zmierzyć się z problemami innych ludzi i naprawdę pomaga.

Dlatego jeśli macie gorsze dni - jakiekolwiek by one nie były to nie poddawajcie się. Nie porównujcie się zawsze tylko do lepszej strony, niech to działa w dwie strony, znajdźcie pozytywy Waszego życia, chociaż jeden ! I uwierzcie, że nie jesteście sami. Po prostu o problemach się nie mówi, a założę się, że jeśli każda osoba dobrze Wam znana miałaby coś szczerze o sobie powiedzieć to zdziwilibyscie się ile każdy nosi w sobie sekretów mniejszych i większych.
Dzięki problemom i przeszkodom uczymy się i mocno wierze w to, że wszystko dzieje się po coś, mimo, że czasami ciężko w to uwierzyć. 
Załamanie i nerwy nie pomogą, ale odnalezienie jakiegoś pozytywu podnosi nas na duchu. Sama sobie to uświadomiłam. Może sytuacja w jakiej się znajduję jest beznadziejna i jestem w tej kwestii bezradna, ale mam chłopaka, który daje mi największe wsparcie na świecie i pewnie gdyby nie ta cała sytuacja to nie dowiedziałabym się jak ma wielkie serce. Teraz wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, w każdej sytuacji. Mam świetnych przyjaciół z którymi mogę wyjść na kawę i którzy zrobią wszystko, żebym przestała się zamartwiać. Studiuję w końcu to co sprawia mi przyjemność. A co najważniejsze nie jestem śmiertelnie chora i moi bliscy też nie są, a chyba nie ma nic gorszego niż być chorym. 

Przy swojej pierwszej odmie leżałam na oddziale dziecięcej chirurgi i onkologii w Łodzi. Miałam wtedy 17lat. Nie wiem dlaczego ten oddział był połączony, ale widok tych małych łysych główek przerażał, a ich płacz przenikał do szpiku kości. Sama płakałam wtedy o głupią odmę, o to, że muszę leżeć tydzień w szpitalu, że muszę przejść operację, że muszę mieć drenaż, który tak cholernie boli... a potem zobaczyłam 16latka z zaawansowanym nowotworem płuc i zapłakaną mamę, którzy są bezradni w tej sytuacji. I właśnie wtedy zrozumiałam, że może faktycznie trafiła mi się ta cholerna odma, która zdarza się co rok od 5 lat, ale w internecie mogę znaleźć tysiące osób, którzy walczą z nowotworem mózgu od 10. Albo nawet od roku, a nowotwór zrobił takie spustoszenie w ich organiźmie, że muszą wszystkiego uczyć się od nowa. Nigdy nie doceniałam zdrowia, nie traktowałam tego tak jakbym miała szczęście, dopóki nie wylądowałam właśnie na oddziale onkologii i chirurgi dziecięcej. Ja wyszłam po tygodniu, a oni zostali. Potem oddział chirurgii dla dorosłych i również leżałam na sali z kobietą chorą na raka, miała nawrót. Gdybyście tylko widzieli ile ona miała w sobie siły, pocieszała każdego innego, w tym mnie a przecież to ona była najciężej chora. 

Dlatego nawet jeśli macie ciężki okres w życiu, problemy rodzinne na które nie macie wpływu to pomyślcie, że macie też coś czego inni nie mają. Każdy z nas dostaje w pakiecie od życia jakieś problemy. Jasne są również tacy, którzy zawsze mają z górki, ale to jest życie, które nigdy nie będzie sprawiedliwe. Są również wokół nas osoby, którym ledwo starcza do 10 albo nawet nie starcza, którym umiera dziecko a nie mają na lek ratujący życie, rodzina, której mąż, tata ginie w zamachu terrorystycznym. To mogło zdarzyć się każdemu z nas, dlatego nawet z najgorszych sytuacji wyciągajmy jakieś pozytywy, chociaż najmniejsze.

Na dziś koniec smutków, głowa do góry razem ze mną i wspólnie przezwyciężamy każde problemy. Nawet nie wiecie ile macie w sobie siły i jak wiele człowiek jest w stanie przetrwać. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i że chociaż jedna osoba zidentyfikuje się z tym postem i ucieszy się, że go napisałam. A na dniach obiecana recenzja kosmetyków oraz moje ulubione instagramy. Jeśli macie pomysły na jakieś posty, albo jak radzić sobie w gorsze dni - piszcie w komentarzach !
Buziak i życzę Wam dużo uśmiechu !































Julka Gąsior

10 komentarzy:

  1. Czytając ten post, czułam się, jakby to były wyjęte słowa z moich ust. Przechodzę przez to samo co Ty, tzn mam gorsze dni od pewnego czasu. Wszystko mnie dobija, dosłownie wszystko... Ale dzięki temu wpisowi wiem, że nie jestem sama w takiej sytuacji. Pierwszy raz odwiedziłam Twojego bloga, ale od teraz będę tu często zaglądać. Buziaki Julka i trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa kochana ! ❤️ Dlatego właśnie napisałam ten post, żeby inni również mogli utożsamić się z tym postem i zrozumieć, że nie są sami. Że kolorowe zycie na instagramie wcale nie musi takie być w rzeczywistości tylko po prostu ludzie nie przyznawają się do tego, że mają problemy albo coś im nie idzie. Mam nadzieję, że wszystko się u Ciebie ułoży, a jeśli nie to że znajdziesz inne pozytywy, które przysłonią trudne sytuacje ! Bardzo Ci tego życzę !!! ❤️

      Usuń
  2. Hej... Mam takie pytanie, dlaczego Ty nie pracujesz? Skoro studiujesz zaocznie, masz sporo czasu by pracować;) I czemu wyprowadzilas się z Wro? Nie chciałabyś tam mieszkać i pracować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę pracować. Studiuję zaocznie ze względów rodzinnych i również z tego powodu nie mogę wyprowadzić się do Wrocławia, więc nawet jakbym chciała to póki co nie jest to możliwe :)

      Usuń
  3. Witam. Bardzo dobry wpis.
    Również przeżywam aktualnie gorsze dni.
    Uważasz, że jeśli kobieta nie pracuje zawodowo, tylko "siedzi" w domu i wychowuje dzieci to coś złego?? Mam wrażenie, że w aktualnych czasach to coś złego, że wartościowa kobieta to ta która ma dobrą pracę. Jestem w ciąży i poważnie zastanawiam się co bedzie jak urodzę, bardzo chciałabym zająć się domem i juz nie wracac do pracy. Wtedy czułabym się najlepiej, bez stresu w pracy.. Mój mąż uwaza ze to dobry pomysl. a Ty jakie masz zdanie na ten temat? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo :)
    Nie uważam, że jest to coś złego. Jest to sprawa bardzo indywidualna i ile ludzi tyle opinii. Nie zwracałabym uwagi na to co uważa o tym społeczeństwo. Jedni pragną poświęcić się karierze, inni dzieciom a jeszcze inni to połączyć. Ja nie potępiam żadnego wyboru, każdy ma swoje życie i robi tak jak uważa, więc również powinnaś postąpić tak jak chcesz. Jeśli mąż radzi Ci tak samo to tym bardziej nic nie szkodzi na przeszkodzie żebyś została w domu. Pamiętaj szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko :) Poza tym nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyś zaczęła pracować jak odchowasz dziecko a siedzenie w domu Ci się znudzi ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd masz pieniądze na te wszystkie rzeczy? Skoro nie pracujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jakie wszystkie rzeczy ? :)
      A kto pisze ? Urząd Skarbowy ?

      Usuń
  6. Mieszkasz w Wieluniu? Blok czy dom? Sama czy z rodzicami? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w domu z dziadkami :-) poza Wieluniem :-)

      Usuń