Koreańska pielęgnacja #1 | Krem BB Super +


Dziś przedstawiam Wam koreański fenomen w świecie makijażu. Jeśli do tej pory jesteście w posiadaniu mało kryjącego podkładu albo takiego, który ściera się i waży po 2 godzinach to koniecznie musicie poznać koreański krem BB, który bije na łopatki nawet najlepsze podkłady. Dlaczego ? Zapraszam do recenzji !




Jeszcze do niedawna byłam szczęśliwą posiadaczką Maca Studio Fix. Właściwie nie miałam mu nic do zarzucenia. Miał odcień wprost idealny, krycie również super i trwałość też była zadowalająca. Jedynym minusem była cena, ale byłam w stanie przymknąć na nią oko tym bardziej, że idealnego podkładu szukałam naprawdę bardzo długo. Wcześniej jeśli znalazłam odpowiedni odcień to trwałość była bardzo krótka, jeśli trwałość dobra to kolor zły. Mac spełniał właściwie wszystkie oczekiwania.
Do momentu kiedy na mojej twarzy zaczęła pojawiać się masa podskórnych krostek. Już wtedy zmagałam się z trądzikiem w okolicach czoła i brody, ale w tamtym momencie przechodziłam chyba największy kryzys. Początkowo nie miałam pojęcia skąd ten nagły wysyp. Aż zupełnie przypadkiem obejrzałam wypowiedź makijażystki, która mówiła właśnie o podkładzie Maca i zawartych w nim pochodnych ropy naftowej. Nie polecała ich dla cery trądzikowej. W pewnym momencie cera zaczęła mnie strasznie swędzić, a z buteleczki wydobyłam ostatnie resztki podkładu i postanowiłam więcej go nie kupować.
Byłam zła, bo kiedy w końcu znalazłam podkład, który spełniał moje oczekiwania to spowodował na mojej cerze koszmar.
Stan mojej cery był tak zły, że każde spojrzenie w lustro wiązało się prawie z wybuchem płaczu. Postanowiłam więc zacząć kurację z Atredermem (jeśli jesteście jej ciekawi to stworzę o niej post) oraz zmienić całą swoją dotychczasową pielęgnację. Walka była ciężka, ale kiedy myślałam, że już jej nie wygram to teraz widzę naprawdę ogromną poprawę i zawdzięczam ją całej kuracji oraz każdemu kosmetykowi, którego obecnie używam.



W pierwszej kolejności chcę Wam pokazać krem BB, który stał się dla mnie świetnym zastąpieniem podkładu. O koreańskich kremach BB dowiedziała się Dominika. Zaciekawiła mnie ogromnie aż sama przepadłam w internetowej odchłani recenzji koreańskich kremów.
Miałam złe doświadczenia po polskich kremach BB, które nie mają absolutnie żadnego odniesienia do tych koreańskich. Na początku oczywiście zamówiłam sobie próbkę aby sprawdzić kolor i trwałość. Po pierwszym dniu już wiedziałam, że chcę go mieć. Skradł moje serce totalnie a Mac nie ma do niego startu.





Opis producenta:

Europejki pokochały ORANGE za kolor, który jest najbardziej zbliżony do europejskich podkładów drogeryjnych, jednocześnie zachowując wszelkie właściwości azjatyckiego kosmetyku typu BB cream. 

Lekka formuła oraz żółte tony nadają skórze jednolity odcień, staje się gładka, świeża i promienna. 

Krem posiada kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych, jest więc idealną propozycją na lato.

Pomaga zachować zdrowy wygląd skóry, ponadto posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF50+PA+++

Wysoka zawartość naturalnych olejów utrzymuje skórę jędrną i nawilżoną, ekstrakty roślinne mają działanie przeciwzmarszczkowe.

Fitosfingozyna wzmacnia barierę ochronną naskórka i działa kojąco na niedoskonałości, również przeciwdziała powstawaniu nowych wyprysków czy zaskórników.
Cermidy uzupełniają barierę lipidową dzięki czemu wzrasta wilgotność w skórze.



Moja opinia:

Seria tych kremów BB ma 6 odcieni. Ja wybrałam pomarańczowy ponieważ był jasny i miał żółte odcienie, które uwielbiam. Nienawidzę różowych podkładów, zupełnie mi nie odpowiadają. Kolor tego kremu jest idealnie beżowy i skierowany raczej do jaśniejszych karnacji. 
Nie robi nawet najmniejszej maski, a to co podoba mi się w nim najbardziej to fakt, że jest leciutki i absolutnie nie obciąża cery. Jest to dla mnie bardzo ważne bo w przypadku Maca po dotknięciu twarzy zostawał często na palcach a potem na zeszycie. Tutaj nie ma o tym mowy. 
Przez to, że jest tak lekki śmiało można sobie dopracować kolor jeśli dla kogoś jest za jasny np. pudrem. Ja stosuję mineralny od Annabelle Minerals.

Warto również wspomnieć, że krem BB nie jest matujący, bardziej ma właściwości nawilżające. Kiedyś sama katowałam moją problematyczną cerę matującymi podkładami, aż w końcu jedna mądra osóbka doradziła mi aby do trądzikowej cery używać nawilżających podkładów i przypudrować pudrem np. ryżowym czy jakim kto lubi. Także po nałożeniu kremu BB nakładam ryżowy puder od Paese a następnie mineralny puder od Annabelle i to zapewnia trwałość na cały dzień i brak świecenia się.



PLUSY: 

- lekka formuła
- kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych
- wysoki filtr SPF 50
- działanie przeciwzmarszczkowe
- działa kojąco i przeciwzapalnie
- nawilża
- nie waży się ani nie roluje
- trwałość  ( mi trzyma się dopóki go nie zmyję )
- odcień idealny dla osób, które lubią żółte tony
- przepiękny design opakowania
- nie wzmacnia trądziku
- nieszkodliwy skład

MINUSY:

- brak


Koreański krem BB stosuję niecały miesiąc a już jestem pewna, że nie zamieniłabym go na żaden inny podkład. Problemy skórne zostały zredukowane o 80%. Właściwie trądzik w ogóle przestał istnieć a zostały przebarwienia i blizny. I choć wiem, że nie jest to zasługa tylko i wyłącznie tego produktu to z pewnością się do tego przyczynił, bo stosowanie kuracji Atredermem i zmiana pielęgnacji a nakładanie na skórę ciężkich podkładów jakim jest Mac mijałoby się z celem. Więc na pewno ma w tej całej walce swój udział.

Pomimo swojej lekkiej formuły nie jest to tylko produkt, który możemy nałożyć gdy jesteśmy w domu lub latem. Nadaję się na większe wyjścia, na imprezę, na uczelnie, wszędzie ! Dla mnie to jest odpowiednik Maca tylko taki, który nie obciąża i nie niszczy cery. Ma dużo lepszy skład. Co do trwałości też jestem skłonna powiedzieć, że krem BB jest trwalszy.

Jeśli więc macie problem z cerą to nie katujcie jej ciężkimi podkładami, które mają Wam zakryć niedoskonałości a jednocześnie robić pobojowisko na twarzy. Uwierzcie, że czasami lepiej wybrać dużo lżejszą formułę dla naszej cery, a poprawa przyjdzie szybciej niż myślicie. Jeśli zdobędę się na odwagę to może pokaże Wam jak było przed a jak jest po.
Cena kremu to około 99zł. Swój kupiłam na www.koreanskapielegnacja. 
Jeśli się obawiacie wtopienia pieniędzy to zachęcam Was początkowo do kupna próbki. Ale zapewniam, że jest to produkt obok którego nie powinnyście przejść obojętnie :)

Jak zauważyliście po tytule, stworzyłyśmy dla Was z Dominiką nowy cykl w którym będziemy Wam prezentować koreańskie produkty i zdawać relację czy warto czy też nie. Jeśli jesteście ciekawi to bądźcie czujni !

Ps. Mam nadzieję, że nowa szata graficzna Wam się podoba. I pamiętajcie, że mamy teraz nową nazwę :)
Buziak !










Julka Gąsior

8 komentarzy:

  1. Ja muszę sobie go też upolować ;) Miałam wersję różową, moja pierwsza, ale on właśnie nie miał żółtych tonów niestety. Później kupiłam sobie jeszcze inną w kolorze liliowym, co mają dodatkowo róż w sobie. Ale tak patrzyłam i widzę że ten pomarańczowy właśnie chyba będzie najbardziej pod pasowany pod mój kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o wersji różowej. Nawet okrzyknięta jest hitem ! :) Ale ja właśnie bardzo lubię żółte tony więc pomarańczowy wydawał mi się najlepszy ! I faktycznie taki jest ! :)

      Usuń
  2. a jeśli chodzi o cerę suchą ? Też mógłby być ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj w szczególności kochana ! Ma działanie nawilżające więc jak najbardziej ! Dla cery suchej idealny ! :)

      Usuń
  3. Kiedy bedzie post o nowym kierunku studiów? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co dokładnie Was interesuję i co byście chcieli wiedzieć ! <3

      Usuń
  4. Są w rossmannie te kremy bb :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słyszałam ! Koniecznie muszę sprawdzić ! :)

      Usuń