Koreańska pielęgnacja #2 | Krem nawilżający Klairs


Zauważyłyśmy, że post o pielęgnacji koreańskiej naprawdę Wam się spodobał i nasza nowa seria cieszy się dużym zainteresowaniem. Dlatego nie zwalniamy tępa i dziś kolejna perełka ze wschodu. W kolejności czeka jeszcze masa innych, które są w fazie testów, ale już dziś możemy Wam powiedzieć, że będzie się działo. 
Wracając do bohatera dzisiejszego postu chciałabym Wam przedstawić najlepszy krem nawilżający jaki dotąd posiadałam. Ja również, podobnie jak Julka, przeszłam na kurację retinoidem Atrederm, z tego też względu zmiana pielęgnacji była u nas koniecznością. Jeżeli chodzi o nawilżanie to przy takiej kuracji jest ono niezbędne. Długo poszukiwałam kremu, który dogłębnie nawilży, a przy tym mnie nie zapcha, bo głównie z tego powodu pojawiały się na mojej twarzy licznie niedoskonałości. Niestety za późno zdałam sobie sprawę, że prawidłowa pielęgnacja rozwiąże wszystkie dotychczasowe problemy, dlatego przede mną jeszcze długa droga, a żeby doprowadzić swoją cerę do idealnego stanu. 



To niepozorne cudo przyszło do mnie w 60ml tubce i z ręką na sercu mogę przyznać, że dotychczas to jedyny krem, który zużyłam do końca i żałuję, że to już koniec. 
Jest to krem wegański, głównie przeznaczony do cery przesuszonej, podrażnionej i wrażliwej, a w momencie kuracji Atredermem moja skóra z tłustej zmieniła się właśnie w ten typ. 


Jego konsystencja jest dość tłusta, dlatego na początku naszego spotkania byłam trochę przerażona. Wszelkie obawy po chwili się rozmyły, gdyż krem wchłania się błyskawicznie pozostawiając delikatną powłoczkę, ale dającą uczucie odświeżonej, odżywionej i wygładzonej skóry. Bez obaw! Idealnie sprawdzi się zarówno na noc nakładając grubą warstwę jako kompres na zmęczoną skórę oraz na dzień, jako baza pod makijaż! 


Dodatkowo uwielbiam kosmetyki, które pięknie pachną. Ten krem ma zapach świeżych cytrusów, co sprawia że nakładanie go jest dla mnie przyjemnością. 

Główne składniki to kwas hialuronowy, który odpowiada za dogłębne i intensywne nawilżenie oraz beta-glukan, który łagodzi podrażnienia i regeneruje skórę. Posiada również właściwości wybielające, dlatego dla osób zmagających się z przebarwieniami po trądziku może wzmocnić działanie innych specyfików. 


Do kupienia: TUTAJ

Ja osobiście jestem nim zachwycona. Jestem też zakochana w koreańskiej pielęgnacji i nie wyobrażam sobie już bez niej funkcjonowania. Komuś może wydawać się na pozór, że tyle kroków oraz kosmetyków to zbyt wiele. Nic bardziej mylnego, schemat tej pielęgnacji jest prosty a taka kombinacja sprawia, że nasza skóra wygląda zdrowo i zadbanie. 

Niedługo w planach mam do pokazania Wam olejek do demakijażu, chyba największe moje odkrycie oraz krem BB, tym razem przeznaczony do skóry o neutralnych odcieniach, ani żółtych ani różowych. Jeżeli jesteście zainteresowani to zapraszamy! 



Dominika Kacala

4 komentarze:

  1. Interesujący produkt. Myślę ze mogła bym się z nim polubić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm wydaje się interesujący.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od dawna myślałam nad zapoznaniem się z koreańską pielęgnacją. Krem wydaje się być interesującym produktem na start. Może zatem warto pomyśleć o nim:)
    Ps Ładne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na początek jak najbardziej :) krem jest na tyle uniwersalny, że sprawdza się pielęgnacji różnych typów skóry. Ja jestem ogromnie z niego zadowolona :*

      Usuń