Dziki imbir awapuhi na włosy | Paul Mitchell


Hej kochani,
Pamiętacie firmę Paul Mitchell
Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej linii od tej firmy. Jest to zupełna nowość a w swoim składzie posiada  dziki IMBIR. 
Pierwszy raz spotkałam się z takim składnikiem więc byłam ogromnie ciekawa jak się sprawdzi. Jeśli wy również to zapraszam do recenzji.


Na początku przypomnę Wam wcześniejszą linię, którą testowałam rok temu i która została okrzyknięta najlepszą serią do włosów jaką miałam okazję używać - KLIK

Z serii Awapuhi Wild Ginger otrzymałam szampon, odżywkę oraz olejek do stylizacji.

  • SZAMPON


Słowo od producenta: Zawiera mieszankę keratyny i protein, która odbudowuje i regeneruje włosy. Nowoczesna formuła, pozbawiona siarczanu, delikatnie nawilża włosy i chroni ich kolor. Pomaga odbudować suche i łamliwe włosy. Ekskluzywny kompleks  KeraTriplex® uzupełnia ubytki keratyny w strukturze włosa, przywracając im zdrowy wygląd. Ekstrakt z dzikiego imbiru nawilża włosy i nadaje blasku pasmom.

Moja opinia: Oprócz świetnego designu ma genialny zapach imbiru. Przy pierwszym użyciu to co mnie zaskoczyło to fakt, że szampon jest bardzo śliski i pieni się bardzo delikatnie. Ta "śliskość" sprawia, że po zmyciu szampony włosy nie są sztywne i suche, a fajnie nawilżone i wygładzone.
Cena: 40zł\100ml


  • ODŻYWKA




 Słowo od producenta: Zapewnia wzmocnienie i ochronę włosów. Dzięki zawartości kompleksu keratynowego, włosy są głęboko nawilżone, znacznie łatwiejsze do rozczesywania i emanują blaskiem. Wzmacnia i chroni pasma oraz pomaga w ich rozczesywaniu, natychmiastowo nadaje im zdrowy wygląd i sprawia, że są jedwabiste w dotyku.
Kompleks KeraTriplex® wnika głęboko we włosy, regeneruje każde pasmo i chroni przed kolejnymi zniszczeniami. Ekstrakt z dzikiego imbiru (awapuhi) zmiękcza kosmyki i dodaje im blasku, pomagając w rozczesywaniu.

Moja opinia: Jeśli chodzi o zapach to jest tak samo intensywny jak w przypadku szamponu. Dużą różnicę stanowi tutaj jednak konsystencja. Odżywka jak widać na zdjęciu jest bardzo gęsta i "sucha", co nie stanowi najmniejszego problemu w nawilżeniu włosów. Jest to wręcz dosyć ciekawe, bo pierwszy raz spotkałam się z taką konsystencją jeśli chodzi o odżywkę do włosów. Raczej bardziej znana jest wśród kremów do rąk. 
Odżywka nawilża włosy co jest odczuwalne zaraz po nałożeniu i wystarcza naprawdę niewielka ilość. Po zmyciu włosy są nawilżone, lekkie i wygładzone. Już przy dotknięciu dłonią czuć różnicę.

  • OLEJEK


Słowo od producenta: Naturalny, ultra lekki olejek stylizujący, który zapobiega elektryzowaniu się włosów. Pomaga stworzyć delikatne i jedwabiste w dotyku struktury.

Moja opinia: Wszelkie olejki, serum to coś bez czego moje włosy nie potrafią funkcjonować. Jest to mój obowiązkowy rytuał w pielęgnacji włosów. Olejek z tej serii przypadł mi do gustu szczególnie, bo wystarczy naprawdę niewielka ilość aby fajnie wystylizował nasze włosy bez efektu sklejenia się włosów oraz bez obciążania. Jeśli więc szukacie jakiegoś produktu na wykończenie fryzury to bardzo Wam go polecam.


Paul Mitchell jest to firma, której ufam bezgranicznie. Mają produkty naprawdę wysokiej jakości. Jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam i gdybym mogła to wykupiłabym cały asortyment do testowania. Kolejnym plusem jest fakt, że produkty mają zawsze cudowny, intensywny zapach. Jednym słowem jest to firma, którą nasze włosy po prostu pokochają bezgranicznie. 

Teraz wszystkie produkty Paula Mitchella ( i nie tylko ) możecie znaleźć i kupić na stronie www.miastowlosow.pl

Jeśli więc Wasze włosy potrzebują ratunku to Paul Mitchell będzie strzałem w 10 ! 
Kto stosował ?












Julka Gąsior

2 komentarze:

  1. Słyszałam o tej marce, ale jeszcze nie testowałam. Może to pomysł na prezent Wielkanocny dla siebie samej :P

    OdpowiedzUsuń
  2. pomysł na prezent dobry jak każdy inny;) marki nie testowałam więc ciężko polecić;) od siebie kupiłabym na prezent kurację Seboradin Regenerujący,bo sama stosowałam i wiem że działa :)

    OdpowiedzUsuń