2018 PLEASE BE GOOD FOR US


31 grudzień to zawsze dzień podsumowań i refleksji. I choć nigdy się nimi raczej nie dzieliłam to dziś postanowiłam napisać coś więcej niż tylko życzenia Noworoczne. 
Życzymy sobie co roku szczęścia, miłości, zdrowia, pieniędzy - wszystko takie oklepane i banalne, ale czy nie najważniejsze ? 
Było nas w tym roku tutaj bardzo mało i w pewien sposób zaniedbałyśmy to miejsce chociaż starałyście się aby tak się nie stało, ale problemy życia codziennego troszkę nas przerosły.
Dopiero dziś jestem w stanie się tym wszystkim z Wami podzielić. Nie dla rozgłosu czy współczucia a dlatego aby każdy z Was czytając to docenił to co ma i zastanowił się nad sensem i kruchością życia.




 Dziś napotkałam przepiękny cytat, który odzwierciedla idealnie moje odczucia dotyczące bieżącego roku : 

"2017 był dziwnym rokiem ponieważ jednocześnie był to najlepszy i najgorszy okres w moim życiu"

Chyba trafniej bym tego nie ujęła.

Rok 2017 był najintensywniejszym rokiem mojego życia. Świętując rok temu Sylwestra w Warszawie z przyjaciółmi nawet nie przypuszczałam, że nadchodzący rok będzie dla mnie tak ciężki i przyniesie tyle ważnych zmian w życiu.Gdybym wiedziała to pewnie wcale nie uśmiechałabym się na myśl o Nowym Roku. Ale niestety nie wiemy co nas czeka jutro, a co dopiero za jakiś czas.

W końcu odeszły mi zmartwienia odnośnie nielubianego kierunku i robiłam coś co naprawdę mi się podoba. Odbyłam praktyki z których byłam ogromnie zadowolona i które utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem na właściwym miejscu. Rozwinęłam się zawodowo. Właściwie miałam wypełnioną całą dobę. 
Ale podczas tego wszystkiego w marcu ciężko zachorował mój dziadek. Zaczęło się od bólu nogi, później amputacji a następnie sepsą. Na OIOMIE dziadek spędził 24 dni, a nam już od 1 dnia pobytu tam nie dawali żadnych nadziei. Krótko mówiąc mieliśmy czekać na śmierć, która nie wiadomo kiedy nastąpi. Nie będę Wam opisywać jakie spustoszenie sepsa wywołała w organizmie dziadka. Ale uwierzcie mi, nie spotkało mnie w życiu nic cięższego niż odwiedzanie dziadka w tym miejscu i kiedy widziałam, że z dnia na dzień jest gorzej. Kiedy wiedziałam, że dziadek już w ogóle nie reaguje a nie wiedziałam czy nie cierpi bo nikt nie był tego w stanie powiedzieć. Kiedy każdego dnia słyszałam, że nie pracuje już kolejny narząd. Czekanie na jego śmierć było cierpieniem nie do opisania. I dla niego i dla nas. 
Wiadomość o jego śmierci jednocześnie była ulgą - już nie cierpi. Ale z drugiej strony straciłam kogoś kto był dla mnie tatą przez całe życie. Kogoś z kim mieszkałam 22lata. Każde miejsce w domu go przypominało i w tamtym momencie najchętniej bym się wyprowadziła. 
To wszystko co zobaczyliśmy i przeżyliśmy zostawiło ślad do dziś. Czasami mam wrażenie, że to wszystko tylko zły sen i że dziadek zaraz zadzwoni jak to robił kiedyś, albo, że usiądzie w swoim fotelu i powie, że to tylko żart. Ale tak się nie stanie. I to chyba boli najbardziej.
Może Wam się wydawać, że to tylko dziadek i że przecież taka jest kolej rzeczy, że każdy z nas kiedyś kogoś straci, ale to wszystko wydaje się takie banalne dopóki się to nie stanie. A kiedy już stanie to zastanawiamy się dlaczego teraz, dlaczego w takim momencie i w taki sposób. Żałujemy wszystkich kłótni, straconych chwil, mamy tysiące myśli i każde wspomnienie doprowadza nas do płaczu.

Do ostatniej chwili zastanawiałam się czy to jest dobre miejsce aby się tym wszystkim z Wami dzielić, ale właściwie dlaczego nie ? 
Takie tragedie dotykają codziennie tysiące ludzi. Czasami większe, czasami mniejsze. 
Ale nie myślimy o nich, bo one dzieją się gdzie indziej u kogoś innego. 
Też tak myślałam. 

Przez rok 2017 przewartościowałam całe swoje życie, stałam się silniejsza. Życie pokazało mi, że chociaż czasami myślisz, że już nie dasz rady, że upadniesz i będziesz płakać aż do wypłakania wszystkich łez to jednak wstajesz na drugi dzień i musisz żyć, bo świat wcale się nie zatrzymał, bo Tobie jest źle. On nawet nie zwolnił, nie przygotował dla Ciebie taryfy ulgowej. I choć jest Ci cholernie ciężko to zaciskasz zęby i idziesz dalej. Później znowu upadasz, płaczesz ale potem znowu wstajesz. I tak w kółko. 

Ale to ta gorsza strona tego roku. A przecież były rzeczy, które sprawiły, że powinnam zapamiętać ten rok do końca życia. 
14 października obchodziłam z chłopakiem 9 rocznice naszego związku, a 15 października zostałam narzeczoną ! I chyba nic nie uszczęśliwiło mnie bardziej w tym roku niż świadomość, że spędzę resztę życia z człowiekiem, który zmienił moje życie na lepsze, który jest moim najlepszym przyjacielem i na którego zawsze, ale to zawsze mogę liczyć. 

16 października rozpoczęliśmy również swoje wakacje. Co prawda w Hiszpanii byliśmy już drugi raz, ale uwielbiamy to miejsce. Spędziliśmy z przyjaciółmi weekend na Ibizie, płynęliśmy statkiem na Formenterę. Zobaczyliśmy mnóstwo cudownych miejsc i był to zdecydowanie najpiękniejszy tydzień w tym roku.

Znalazłam również w tym roku czas na przeczytanie wielu książek, odbyłam swoje pierwsze szkolenie z zakresu agresji u dzieci i zaczęłam cieszyć się najmniejszymi drobnostkami. Zaczęła uszczęśliwiać mnie wypita kawa o poranku, słońce, śpiewające ptaki i jazda samochodem.

W tym roku otaczałam się również ludźmi, których kocham najbardziej na świecie, bez których nie poradziłabym sobie. Ten rok pokazał mi, że nie jestem sama. Że nie muszę mieć miliona znajomych aby dać radę, a że wystarczy garstka zaufanych ludzi, którzy będą z nami na dobre i na złe !! I z ręką na sercu mogę przyznać, że mam najlepszych przyjaciół na świecie i jestem dumna, że mogę się z nimi przyjaźnić i że znaleźli się w moim życiu i sprawili, że mogłam się uśmiechać nawet wtedy kiedy powodów do płaczu było znacznie więcej niż do uśmiechu. Dziękuję Wam, zdaliście dla mnie najlepszy egzamin na świecie i kocham Was strasznie mocno. 

Dziś cieszę się mimo wszystko, że ten rok się kończy i mam nadzieję, że rok 2018 będzie dla mnie znacznie lepszy.
I Wam kochani również tego życzę. Abyście doceniali nawet najdrobniejsze rzeczy. Żebyście nauczyli cieszyć się z drobiazgów i nie czekali na "wielkie WOW" w swoim życiu. Żebyście nie doceniali swojego zdrowia dopiero kiedy je stracicie. Żebyście otaczali się samymi dobrymi ludźmi wokół siebie.
Abyście nie kłócili się o głupoty bo naprawdę nie warto. I żebyście mieli świadomość, że życie jest nieprzewidywalne i że tak naprawdę nigdy nie wiemy kiedy może przewrócić się nam do góry nogami. Dlatego doceniajcie chwile i każdą najdrobniejszą radość. Wtedy na pewno będziecie szczęśliwi. 
Życzę Wam również żeby każda choroba omijała Was i Waszych bliskich szerokim łukiem. Aby to nie nowy samochód i nowa torebka definiowała Wasze szczęście ! Miejcie mnóstwo odwagi i spełniajcie swoje wszystkie marzenia !

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU KOCHANI !!! Oby wszystko o czym marzycie się spełniło i aby wszystko co złe Was ominęło ! Tego sobie i Wam mocno życzę !





Julka Gąsior

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz