KOI COSMETICS - znaczy miłość


Dawno nie było recenzji kosmetycznych, a w okresie zimowym chyba każda z nas dba o pielęgnację podwójnie. Z tej racji nawet u mnie pojawiły się nowości kosmetyczne.
Pierwsze z nich pokażę Wam dziś na blogu. Jeśli lubicie produkty naturalne to jest to post dla Was !


KOI COSMETICS – Kim są ?

Firma prowadzona jest przez mamę i córkę. Ten punkt chyba najbardziej mnie zaciekawił kiedy czytałam informację o KOI. Nie jest to kolejna firma, która masowo produkuje kosmetyki i wysyła w świat. Tutaj każdy produkt jest dopracowywany do perfekcji przez dwie kobiety.
Główną i najważniejszą rolą kosmetyków jest nawilżenie. Każdy produkt bogaty jest w składniki aktywne, które są dodawane w maksymalnych stężeniach. No i co najważniejsze - kosmetyki są naturalne i przyjazne środowisku a co za tym idzie - naszej skórze.




Do zimowej pielęgnacji włączyłam dwa produkty od KOI COSMETICS: tonik z nanozłotem oraz odżywczy krem malinowy.


  • TONIK Z NANOZŁOTEM



Kiedyś uważałam, że tonik nie jest żadnym ważnym krokiem w pielęgnacji. Kiedy raz spróbowałam to później nie wyobrażałam sobie pielęgnacji bez niego. Nie zdarzyło mi się aby umyć twarz żelem albo olejkiem, następnie spłukać wodą i nałożyć esencję lub krem. Zawsze po opłukaniu wody muszę użyć toniku. 
W weekend kiedy robię sobie dzień no-makeup - kilka razy w ciągu dnia oczyszczam i odświeżam nim skórę. 
Używałam już wiele rodzai toników. I często można trafić na taki po którym nasza skóra nie wydaje się oczyszczona lecz klejąca. 
Dziś przedstawię Wam tonik z nanozłotem od KOI COSMETICS, który trafił w moje ręce około 2 miesiące temu.


Słowo od producenta:



Bardzo bogaty w składniki nawilżające tonik bezalkoholowy. Wykorzystane cenne nanozłoto przyspiesza migrację składników aktywnych oraz stymuluje proces oczyszczania drogą skórną. Tonik oprócz wyrównania pH skóry, działa silnie antybakteryjnie, łagodząc wszelkie podrażnienia.
Jakie są najważniejsze zadania? Przywraca naturalne pH skóry, oczyszcza skórę, działa antybakteryjnie, mocno nawilża, pomaga w walce z trądzikiem, łagodzi podrażnienia.


Działanie:


  • Skóra: oczyszczona i świeża, doskonale działa na wszelkie niedoskonałości. Można stosować w każdym wieku, odświeżając twarz w ciągu dnia i wedle potrzeb
  • Konsystencja: wodny roztwór
  • Zapach: świeży, delikatnie jabłkowy
  • Rano budzi skórę i pozwala jej osiągnąć optymalne pH, wieczorem: jest doskonałym uzupełnieniem demakijażu twarzy
  • Drobinki nanozłota przyspieszają migrację składników aktywnych w głąb skóry oraz regulują jej proces oczyszczania. Dzięki zawartym składnikom (kwas mlekowy i glukonolakton)  tonik skutecznie i na długo nawilża skórę 
  • Tonik niweluje uczucie “ściągnięcia”, pozostawiając skórę nawilżoną, delikatną i przyjemną w dotyku
  • Delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie i normalizuje pracę gruczołów łojowych
  • Przeznaczony jest dla każdego rodzaju cery,  rownież trądzikowej, z lekkimi podrażnieniami. 

Produkt bez barwników, silikonów i parabenów.



Moja opinia:


Pierwsza rzecz na którą zwracamy przeważnie uwagę przy kosmetykach to zapach. Też tak macie?
Mi ten tonik kojarzy się z takim delikatnym jabłuszkowym zapachem. Do testowania przeszłam jeszcze tego samego dnia, kiedy produkt do mnie przyszedł. 
Tonik bardzo fajnie się aplikuje, bo jest to pewnego rodzaju mgiełka. Ma wodnistą konsystencję przez co nie powoduje absolutnie żadnego efektu klejenia się cery oraz wchłania się błyskawicznie.
Jeszcze przy tym fantastycznym zapachu czuć, że nasza cera jest naprawdę odżywiona. Dodatkowo, to co było dla mnie ważne tonik nie szczypał mnie przy używaniu retinoidów. 
Zawsze zimą mam problemy z nadmiernymi wypryskami, z którymi radzi sobie tylko taki produkt jak ATREDERM. Kuracja jednak jest bardzo nieprzyjemna, bo skóra schodzi nam płatami, staję się delikatna więc pielęgnacja musi być naprawdę dobrze dopasowana. Kilka razy zdarzyło mi się użyć produktów po których miałam wrażenie, że cera mi spłonie i musiałam je natychmiast zmywać. Przy kuracji retinoidami mam więc okazję sprawdzić, które kosmetyki są naprawdę delikatne przy wrażliwej cerze. I ten tonik w tej kwestii spisuje się idealnie !

Za pojemność 100ml zapłacicie 59zł. 



  • KREM ODŻYWCZY Z OLEJKIEM Z MALIN





Kolejnym produktem z tej firmy jest krem odżywczy z olejkiem z malin. Kremy to chyba dla mnie najważniejszy produkt w pielęgnacji. Przetestowałam już mnóstwo kremów. Od beznadziejnych po przeciętne. Były również takie o których nie mogłam nic powiedzieć. Nie robiły na mnie ani dobrego wrażenia ani złego. I są też takie, które chciałoby się aby nigdy się nie kończyły. I to jest jeden z takich kremów. 
Tej zimy stosuję właściwie tylko dwa kremy. Ten z malin na dzień i krem na noc z innej firmy o którym napiszę w innym poście. I są to niewątpliwe moje dwa ideały tej zimy. 



Słowo od producenta:


Krem odżywczy KOI jest idealnym rozwiązaniem na dzień, pod makijaż. Delikatnie natłuszcza skórę która staje się bardziej elastyczna i odświeżona. Krem skutecznie wspomaga walkę z wolnymi rodnikami i promieniami UV. Sprawdza się idealnie zimą, dzięki bogatemu składowi. Dodatkowo zawiera zdecydowanie mniej wody niż inne kremy, dzięki czemu skóra nie zostanie podrażniona przy niskich temperaturach. Olejek z pestek malin zapewnia optymalne nawilżenie przez cały dzień, jednocześnie nie obciążając skóry i nie zostawiając tłustej warstwy.


Działanie:

  • nawilża i lekko natłuszcza skórę
  • chroni przed chłodem i mrozem
  • działa przeciwzmarszczkowo
  • stanowi “bombę” antyoksydacyjną
  • chroni przed promieniami UV


Składniki:

  • olejek z pestek malin
  • wit. E
  • masło shea
  • kwas hialuronowy


Moja opinia:


Właściwie od tamtego roku zapoznałam się z dokładną specyfiką promieniowania UV. I od tej pory staram się aby zawsze mieć przy sobie produkt, który chroni naszą cerę przed takimi czynnikami. 
Często możemy kupić po prostu zwykły filtr, ale w tym przypadku udało mi się znaleźć 2w1.
No i tutaj jak sama nazwa wskazuje- krem jest z malin ! No więc nie będzie zaskoczeniem jeśli wspomnę znowu o zapachu ! 
Nic nie poradzę na to, że takie małe sprawy tak na mnie działają. Tym bardziej, że kocham maliny !! Do lata jeszcze daleko więc chociaż krem pomaga nam przetrwać jakoś te zimowe dni.
Krem stosuję codziennie rano od dwóch miesięcy. Nawilża idealnie, ale nie powoduje również efektu świecenia się na twarzy ani lepkości. Jest dla mnie również idealną bazą pod podkład. Dodatkowo nie zapycha co również jest dla mnie bardzo ważne.
W tym sezonie jest to dla mnie krem na dzień numer 1 !

Za 30ml zapłacicie 89zł.

Wiecie, że jestem wielką miłośniczką kosmetyków koreańskich. Może dlatego, że są tworzone w naturalny sposób. Dlatego tym bardziej cieszy mnie, kiedy mogę odkryć, że i nasze polskie produkty mogą się z nimi mierzyć. Firma Koi Cosmetics naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. I mówię to z pełną odpowiedzialnością, po ponad 2 miesięcznym stosowaniu produktów. Nie wyrządziły żadnej szkody na mojej twarzy, a wręcz przeciwnie - pomogły w walce o doskonałą cerę.
Do niej jeszcze daleko, bo cera lubi płatać mi figle w okresie zimowym. Jednak nie oceniałam produktów pod względem 100% wyniszczenia wyprysków. Nie taka ich rola. Kiedyś oczekiwałam tego od każdego produktu, a dziś patrzę na to realnie. Wypryski w moim przypadku mają zlikwidować retinoidy. A inne produkty, takie jak m.in Koi Cosmetics mają pomóc w odbudowaniu cery i łagodzeniu stanów zapalnych. Dodatkowo przy Atredermie skóra staje się ogromnie sucha i mało który kosmetyk potrafi ją nawilżyć. Malinowy krem dał radę ! 
Dlatego bardzo dziękuję firmie Koi za tworzenie tak wspaniałych produktów !

Mam nadzieję, że poczytacie tutaj jeszcze o innych produktach tej firmy, bo nie zamierzam poprzestać na tych dwóch cudach. I Wam również polecam !
A może ktoś z Was już stosował ? 

Wszystkie produkty możecie zobaczyć na stronie : 






Julka Gąsior

1 komentarz:

  1. Ani marki ani produktów nie znam , ale chętnie kupię i przetestuję ;)
    https://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń