HITY MIESIĄCA #2 | PIELĘGNACJA TWARZY


Hej! 

W ostatnim czasie trafiłam na kilka perełek kosmetycznych więc postanowiłam, że podzielę się z Wami swoimi odczuciami. Od około półtora roku pielęgnuję swoją skórę inaczej niż dotychczas, co to oznacza? Zdecydowanie bardziej zwracam uwagę na to, co nakładam na skórę. Myślę kilka razy przed aplikacją, czy aby na pewno dany produkt będzie dla mojej skóry dobry. Oprócz tego, że jestem posiadaczką cery tłustej, jest ona również bardzo wrażliwa. Wrażliwa na tyle, że wystarczy jedna aplikacja kosmetyku, który nie był dla niej dobry i kończy się ogromnym wysypem. W dzisiejszym poście królować będzie pianka oczyszczająca z jednej z koreańskich marek, krem o najbardziej naturalnym składzie jaki do tej pory stosowałam oraz maski stworzone na wzór koreańskich ale polskiej marki. Ciekawi? Zapraszam do dalszej części postu! 

1. Real Fresh Foam Cereal


Na pierwsze miejsce w dzisiejszym zestawieniu zasługuje niewątpliwie oczyszczająca pianka do twarzy marki NEOGEN, która w swoim składzie posiada aż 5 rodzajów sfermentowanych płatków zbóż oraz wodę ryżową. Spójrzcie tylko na dno tej buteleczki! Przyciąga uwagę i daje gwarancję, że produkt jest naturalny i bezpieczny dla naszej skóry! 
Według producenta przeznaczona jest dla wszystkich typów skóry, szczególnie dla wrażliwej.
Przeznaczony jest głównie dla osób, które korzystają z dwustopniowego oczyszczania, tj. najpierw wykonują demakijaż olejami a następnie używają mydeł dla drugiego kroku pielęgnacji. Pianka ta sprawdzi się w tej roli idealnie! Bez problemu radzi sobie z resztkami oleju na twarzy! Oprócz tego, że jest ogromnie wydajna, jest delikatna, kremowa oraz posiada funkcje nawilżające. Jej kolejnym zastosowaniem jest rozjaśnienie przebarwień oraz pozostawienie skóry promiennej, gotowej do kolejnych etapów pielęgnacji. 



2.  Krem nawilżający NAFFI Awokado & Jojoba 


To nie do końca hit miesiąca, bo testuję go od grudnia. To właśnie na początku grudnia szukałam bardzo treściwego kremu, który intensywnie nawilży moją skórę w ciągu zimy. Osiągnęłam już prawie denko tego produktu więc uznałam, że pora aby pojawił się w recenzji na blogu. Bo HITEM jest zdecydowanie. 
Wszystkie produkty marki IOSSI są produkowane z naturalnych i składników, bez szkodliwych dodatków i sztucznych barwników. Krem NAFFI jest ich kultowym produktem, ale obok niego testowałam również serum przeznaczony dla skóry skłonnej do niedoskonałości. Powiem szczerze, że razem tworzą naprawdę bombę odżywczą dla naszej skóry. Ale wracając do kremu... 
pierwsze, co rzuca się w oczy to kolor, lekko żółtawy, ale bez obaw - nie pozostawia żadnych plam na skórze i idealnie spisuje się jako baza pod makijaż. Później pojawia się zapach - i tutaj nie do końca mój gust! - jest on naprawdę intensywny, ziołowy z domieszką olejków eterycznych. Przyznacie sami, że ekstremalne połączenie, które początkowo odpychało mnie ale po zaobserwowaniu pierwszych efektów całkowicie do niego przywykłam! Krem ukradkiem używał również mój tata! Tak! Tata... który, mimo swojego wieku, również ma problemy skórne i działanie na jego dojrzałej skórze również się sprawiło! Od dłuższego czasu poszukiwał kremu, który w swoim składzie nie posiadałby żadnych sztucznych dodatków ani alkoholu, nie. Był oczarowany działaniem kremu NAFFI, a nawet oznajmił, że musi zaopatrzyć się w własny egzemplarz! 
Według producenta krem ten ma nawilżać, pielęgnować, odżywiać wszystkie typy skóry, nawet te najbardziej wrażliwe oraz pozostawić skórę zregenerowaną, o wyrównanym kolorycie. Krem bogaty jest w takie składniki jak olej z awokado, olej z pachnotki, olej z rokitnika oraz witaminy. Pomimo tak bogato olejowego składu jego konsystencja jest delikatna i lekka, a skóra pozostaje gładka i promienna. 


3. Selfie Project, maski w tkaninie, BravePanda, CoolKoala, Wild Tiger, LuckySeal 


O fakcie, że jestem uzależniona od masek w płachcie mogliście przeczytać w poście z naszymi ostatnimi faktami tutaj, ale również tutaj. Moja miłość do nich trwa i trwa a ja co rusz testuję każdą nowość na rynku. I tak w ostatnim czasie w moje ręce wpadły maseczki od Selfie Project i mimo, że maski w płachcie to koreański trend, polskie firmy nieźle radzą sobie ze swoimi odpowiednikami! 
Firma Selfie Project proponuje nam 4 rodzaje masek w czterech wariantach uroczych zwierzaków. Mamy do wyboru: 
I. BravePanda - oczyszczająca
II. CoolKoala - łagodząca
III. WildTiger - wygładzająca
IV. LuckySeal - nawilżająca

Uwielbiam maseczki, które oprócz świetnego działania posiadają jakiś ciekawy design a ich stosowanie to istna przyjemność! Pielęgnacja wcale nie musi być długa, żmudna i nudna! 


Każdy rodzaj maseczki składa się z nasączonej, naturalnej bawełny, która idealnie dostosowuje się do kształtu twarzy. A jedyny minus, który zauważyłam przy ich stosowaniu to fakt, że tkanina mogłaby być odrobinę mocniej nasączona. Każdy rodzaj to inne działanie oraz inne składniki aktywne. W masce wygładzającej głównym składnikiem jest kwas migdałowy, w nawilżającej - olej migdałowy, w łagodzącej - wyciąg z ogórka, natomiast w oczyszczającej - węgiel bioaktywny, który jest idealny dla skóry z niedoskonałościami. To własnie ta ostatnia jest moim totalnym ulubieńcem, do której będę wracać w kryzysowych sytuacjach. Idealne oczyszczenie, matowa, świeża skóra i ściągnięte pory!

Stosowaliście, któryś z wyżej wymienionych kosmetyków? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach!





Dominika Kacala

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz